Toyota Land Cruiser
Aż 32 tys. zł mniej za nowy "czołg" Toyoty. Aż żal nie brać Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat.pl

Zewsząd atakują nas wymuskane SUV-y, których jedynym środowiskiem naturalnym jest parking pod drogim centrum handlowym. I wtedy wjeżdża nowa Toyota Land Cruiser. Auto, które nie udaje, że jest twardzielem, bo po prostu nim jest. Od siedmiu dekad. A teraz jest jeszcze tańsza.

REKLAMA

To nie jest kolejna miejska zabaweczka. Japończycy zbudowali ten wóz na klasycznej ramie (platforma GA-F), co w dzisiejszych czasach jest rzadkością, ale gwarantuje jedno: sztywność i niezniszczalność w terenie. Z kolei stały napęd na cztery koła z blokadą centralnego dyferencjału robi robotę tam, gdzie kończy się asfalt.

Toyota Land Cruiser

Największym zaskoczeniem jest jednak to, co siedzi pod maską. Mamy tu potężny, 2,8-litrowy silnik Diesla o mocy 205 KM i momencie obrotowym rzędu 500 Nm. Ale uwaga, bo pożeniono go z technologią! To 48-woltowy układ Mild-hybrid, który świetnie dogaduje się z 8-stopniowym automatem.

Efekt? Silnik pracuje kulturalniej i łagodniej obchodzi się z paliwem. Producent deklaruje zużycie na poziomie 10,6-10,7 l/100 km, co przy takim kolosie jest wynikiem absolutnie do przyjęcia.

Toyota Land Cruiser

Do tego dołóżmy suche liczby, które na fanach off-roadu robią wrażenie: prześwit ponad 21 cm, głębokość brodzenia do 700 mm i możliwość ciągnięcia 3,5-tonowej przyczepy. Ten wóz wciąga większość przeszkód nosem.

Wersja Invincible niszczy system. Te okrągłe światła to sztos

Jeżeli miałbym wybierać konfigurację, która "podoba się dla mnie", brałbym odmianę Invincible. Cena nowej Toyoty Land Cruiser w tej wersji startuje obecnie od 379 100 zł, a po drodze wpadł solidny Ekobonus (7,3 proc.). Co dostajemy w zamian?

Przede wszystkim wygląd, który nawiązuje do korzeni legendy. Te kultowe, okrągłe reflektory (wcześniej zarezerwowane tylko dla limitowanej First Edition) w połączeniu z lakierem Smoky Blue sprawiają, że auto wygląda po prostu obłędnie.

Toyota Land Cruiser

Z off-roadowych zabawek dostajemy tu po raz pierwszy w historii marki system rozłączania przedniego stabilizatora (SDM), który potężnie zwiększa wykrzyż osi.

Elektronika też stoi na najwyższym poziomie. System Multi-Terrain Select sam ogarnia, po czym jedziemy, a Multi-Terrain Monitor za pomocą czterech kamer pokazuje na 12,3-calowym ekranie, co dokładnie dzieje się pod kołami, dając nam aż sześć perspektyw widzenia. We wnętrzu znajdziecie też cyfrowy kokpit i nową nawigację. Jak na auto do "taplania się w błocie", to mamy wszystko, a nawet więcej.

Toyota Land Cruiser

Klasa premium, czyli Land Cruiser Executive i potężny rabat

Dla tych, którzy od błota wolą luksus z opcją wjechania wszędzie, Toyota przygotowała odmianę Executive. Tu akcent przesunięto z surowości na topowy komfort. W standardzie wrzucono 20-calowe felgi, świetne światła Matrix LED, skórzaną i perforowaną tapicerkę oraz system nagłośnienia JBL z 14 głośnikami, który gra tak, że aż nie chce się wysiadać z auta.

Toyota Land Cruiser

Z tyłu pasażerowie mają podgrzewane i wentylowane fotele, a za trakcję na asfalcie odpowiada tylny mechanizm różnicowy LSD Torsen. Z kolei bogate wyposażenie obejmuje m.in. wyświetlacz HUD i cyfrowe lusterko.

Ile za to cudo? Toyota Land Cruiser Executive kosztuje teraz w specjalnej ofercie od 417 100 zł. I to jest ten moment, kiedy robi się naprawdę ciekawie, bo maksymalny rabat na ten model wynosi w tej chwili aż 32 800 zł w stosunku do oficjalnego cennika.

Zatem jeśli zastanawialiście się nad autem, które przetrwa apokalipsę, a w drodze po bułki do piekarni zmasuje wam plecy z głośnym basem w tle, to być może właśnie znaleźliście solidnego kandydata.