
Im bardziej zaawansowane stają się samochody, tym większym wyzwaniem jest ich naprawa i zapewnienie kierowcom odpowiedniej ochrony. Adam Wandachowicz z Toyota Insurance Services opowiada o rozwiązaniach, które mają upraszczać korzystanie z ubezpieczeń, ograniczać formalności i przynosić klientom wymierne korzyści.
Podczas Forum Ekonomicznego 2026 w Karpaczu innowacje, transformacja i personalizacja należały do jednych z najczęściej poruszanych tematów. W rozmowie z naTemat Adam Wandachowicz, Country Manager Toyota Insurance Services, podkreśla jednak, że wprowadzanie nowych technologii powinno mieć konkretny cel. W ubezpieczeniach najważniejsze pozostają szybka pomoc, sprawna naprawa samochodu i poczucie bezpieczeństwa kierowcy.
Innowacja ma pomóc wtedy, gdy dochodzi do szkody
– Mam wrażenie, że zaczęła się era innowacji bez innowacji. Promuje się projekty, których działanie albo efekt końcowy tak naprawdę nie przynoszą wartości. Nam się to bardzo nie podoba. Szukamy rozwiązań, które tę wartość wprowadzają, a w naszym biznesie oznacza ona na przykład szybką obsługę szkody – mówi Adam Wandachowicz.
To właśnie likwidacja szkody jest testem obietnic złożonych klientowi. Liczy się nie tylko czas, ale również jakość naprawy, dostępność oryginalnych części i przywrócenie samochodowi jego wcześniejszych właściwości oraz wartości. Problem w tym, że wraz z rozwojem technologii koszt takiej operacji gwałtownie rośnie.
– Jeśli samochód ma być bezpieczniejszy, inteligentny i innowacyjny, to sam w sobie drożeje. Cena odtworzenia go do stanu sprzed szkody rośnie jednak jeszcze bardziej. Dzisiaj trzeba wymieniać i kalibrować czujniki, a nawet lampy stały się niezwykle skomplikowanymi urządzeniami z radarami czy technologią LED – wyjaśnia Country Manager Toyota Insurance Services.
Wandachowicz zwraca uwagę, że pochopne uznawanie niewielkich uszkodzeń za szkodę całkowitą także trudno pogodzić z ekonomią i ekologią. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają sprawne sieci serwisowe oraz pewność, że potrzebne części rzeczywiście będą dostępne.
Zniżka bez śledzenia kierowcy
Jednym z rozwiązań omawianych w rozmowie jest Full Hybrid Insurance. System nie analizuje geolokalizacji ani pełnego stylu jazdy. Za zgodą użytkownika pobiera z samochodu wyłącznie wynik pokazujący, jaką część jazdy wykonano z użyciem napędu elektrycznego. Jak zaznacza Wandachowicz, zależność między tym wskaźnikiem a bezpieczeństwem oceniono na podstawie danych zebranych podczas około 10 miliardów mil jazdy europejskich kierowców.
– Zbieramy jedną informację z samochodu – wynik jazdy hybrydowej, czyli proporcję wykorzystania silnika elektrycznego i spalinowego. Nie ingerujemy w geolokalizację ani w prywatność kierowcy. Jeśli jesteś efektywnym kierowcą, a nie chodzi o to, by jechać wolno i blokować drogę, osiągasz dobry wynik i dostajesz zniżkę – tłumaczy.
Jedna rata za samochód, polisę i serwis
Kolejnym kierunkiem jest łączenie finansowania auta, ubezpieczenia, serwisu i assistance w jeden pakiet z miesięczną opłatą. To wygodne, ale niełatwe. Klient może być wiarygodnym przedsiębiorcą i jednocześnie ryzykownym kierowcą. Branża musi więc połączyć prostotę produktu z prawidłową oceną różnych rodzajów ryzyka.
Pełna personalizacja także ma swoje granice. Ubezpieczenia działają dzięki temu, że wiele osób wspólnie składa się na pokrycie rzadkich, ale bardzo kosztownych zdarzeń.
Zdaniem Adama Wandachowicza indywidualnie można dobierać dodatkowe ryzyka lub – za zgodą klienta – uwzględniać dane o korzystaniu z auta, jednak podstawowa ochrona powinna pozostać wspólna.
Rozwój motoryzacji sprawia więc, że zmieniać muszą się nie tylko samochody, lecz także cały system usług, który im towarzyszy. Dla kierowcy najważniejsze pozostaje jednak to, czy technologia rzeczywiście upraszcza codzienność i zapewnia skuteczną pomoc w trudnej sytuacji. Ostatecznie właśnie ta praktyczna wartość będzie decydować o tym, które innowacje na dobre przyjmą się na rynku ubezpieczeń.
