
Daleko trzymam się od polityki, kryzysu, gospodarki, brzozy, trotylu, którego nie było. Nie interesują mnie pieniądze jakie Tusk wydał na wino, wystarczy mi, że wiem, że mi starcza jedynie na Fresco za 10 zł. Nie piszę o beznadziei, o tym, że matki niepełnosprawnych dzieci chcą dla siebie i pociech eutanazji. A ja po 4 latach pracy odłożyłam na własną emeryturę 290 zł. Nie piszę, bo nie lubię słów dla słów. Bo wiem, że słowa, jakiekolwiek jestem w stanie napisać nie zmienią nic. Nie piszę o tym, bo chcę żeby owoc pracy moich rąk i zmęczonych oczu był jasny i czysty jak uśmiech mojego dziecka.
REKLAMA
Dziecka, które powinno dorastać w państwie prawa, nie nienawiści.
Dlatego udało Wam się – postrzępię się, rzucę słowa na wiatr, słowa pójdą w świat, a Wy i tak pójdziecie rzucać race i płyty chodnikowe.
Dlatego udało Wam się – postrzępię się, rzucę słowa na wiatr, słowa pójdą w świat, a Wy i tak pójdziecie rzucać race i płyty chodnikowe.
Narodowiec hasła ma wzniosłe. „Bóg, honor, ojczyzna”. Jest w nich zapamiętały. Może dla nich przelać krew, najlepiej cudzą. W tym wszystkim zapomina jednak, że bóg w którego wierzy, którego wartości chce bronić przed islamistami i takimi jak ja (tak, jestem ateistką), że ten bóg, ten bóg nakazał mu „miłowanie bliźniego jak siebie samego”. Spójrz jeden z drugim w lustro, serio aż tak się nienawidzisz?
Przeraża mnie to co się dzieje.
Do czego to dąży.
Niby już jako dziecko stałam na przystanku autobusowym, obryzganym krwawoczerwoną farbą, farbą którą ktoś wymalował słowa „Polska dla Polaków”. Z samego kształtu liter wyzierała złość, ale oswajaliśmy sobie to swojskim wsiowym „ziemia dla ziemniaków” i jechało się do szkoły. To były czasy, kiedy starsze kobiety ustępowały tym ludziom miejsca ze współczucia „bo biedni młodzieńcy nie dość, że po chemioterapii to jeszcze w butach ortopedycznych” nie tak jak jak dziś, ze strachu.
Wtedy skala była inna, mniejsza.
Do czego to dąży.
Niby już jako dziecko stałam na przystanku autobusowym, obryzganym krwawoczerwoną farbą, farbą którą ktoś wymalował słowa „Polska dla Polaków”. Z samego kształtu liter wyzierała złość, ale oswajaliśmy sobie to swojskim wsiowym „ziemia dla ziemniaków” i jechało się do szkoły. To były czasy, kiedy starsze kobiety ustępowały tym ludziom miejsca ze współczucia „bo biedni młodzieńcy nie dość, że po chemioterapii to jeszcze w butach ortopedycznych” nie tak jak jak dziś, ze strachu.
Wtedy skala była inna, mniejsza.
Narodowcy! Dziś z jednej strony gloryfikują Was, jako siłę która może coś zmienić w tym kraju. (Z drugiej zaś się po Was jeździ, jednak nie ma to nic wspólnego z konstruktywną krytyką, jaka miejsce mieć powinna. Bo wyzwiska nie są odpowiedzią, nie rozwiązują sprawy.)
Ale wróćmy do tej gloryfikacji. Może faktycznie Wy macie siłę, żeby coś zmienić, bo Wam się chce.
Ale ja… ja chyba nie chcę takich zmian.
Często przytaczacie historię, imiona bohaterów, ludzi którzy ginęli dla naszego kraju. Super, dobrze, że ta wiedza, ta pamięć nie giną. Tylko raczcie zauważyć, że oni walczyli „za wolność naszą i waszą”, Wy z tego co widzę „walczycie” tylko za swoją.
Nie istnieje jeden słuszny obraz prawdziwego Polaka. W konstytucji nie ma zapisu o tym, że musi mieć dres i żonę, a nie powinien mieć turkusowych rurek czy partnera. Nie ziejcie nienawiścią tam, gdzie jej, cholera, nie potrzeba. Od braku akceptacji do nienawiści jest naprawdę daleka droga. Stańcie w jej połowie.
Ale wróćmy do tej gloryfikacji. Może faktycznie Wy macie siłę, żeby coś zmienić, bo Wam się chce.
Ale ja… ja chyba nie chcę takich zmian.
Często przytaczacie historię, imiona bohaterów, ludzi którzy ginęli dla naszego kraju. Super, dobrze, że ta wiedza, ta pamięć nie giną. Tylko raczcie zauważyć, że oni walczyli „za wolność naszą i waszą”, Wy z tego co widzę „walczycie” tylko za swoją.
Nie istnieje jeden słuszny obraz prawdziwego Polaka. W konstytucji nie ma zapisu o tym, że musi mieć dres i żonę, a nie powinien mieć turkusowych rurek czy partnera. Nie ziejcie nienawiścią tam, gdzie jej, cholera, nie potrzeba. Od braku akceptacji do nienawiści jest naprawdę daleka droga. Stańcie w jej połowie.
Twierdzicie, że dbacie o dobro kraju. Że na Polsce Wam zależy, że jest w Waszych sercach. Dlaczego więc, choć niby wartości macie te same, potraficie zadać sobie nawzajem ból z powodu innego koloru szalika? Gdzie tu jest, kurwa, jakakolwiek logika?
Co to za dbanie o polskość, jeśli przez Was rodziny nie mogą się nią cieszyć w Święto Niepodległości, bo się boją, że ich dzieci, czyli nasza i Wasza przyszłość przecież, oberwą kostką chodnikową?
Co to za dbanie o polskość, jeśli niszczycie to, co w czasach okupacji stanowiło o naszej sile? W naszym kraju uniwersytet był miejscem dialogu, wymiany myśli, kształtowania się elit. To co pokazaliście podczas wykładu profesora Baumana jest profanacją. Owszem winnych trzeba osądzić, ale nie powinien to być samosąd. A jeśli czyjś głos w dyskusji jest tylko krzykiem, to raczej nie wnosi zbyt wiele.
Co to za dbanie o polskość, jeśli przez Was rodziny nie mogą się nią cieszyć w Święto Niepodległości, bo się boją, że ich dzieci, czyli nasza i Wasza przyszłość przecież, oberwą kostką chodnikową?
Co to za dbanie o polskość, jeśli niszczycie to, co w czasach okupacji stanowiło o naszej sile? W naszym kraju uniwersytet był miejscem dialogu, wymiany myśli, kształtowania się elit. To co pokazaliście podczas wykładu profesora Baumana jest profanacją. Owszem winnych trzeba osądzić, ale nie powinien to być samosąd. A jeśli czyjś głos w dyskusji jest tylko krzykiem, to raczej nie wnosi zbyt wiele.
Dalej. Chcecie Polski dla Polaków. Nie chcecie tu Żydów, nie chcecie Azjatów, wreszcie i chyba najmocniej nie chcecie tu ludzi z krajów arabskich. Jesteście gotowi poniżyć, bić, zabić. Bo zabierają Wam miejsca pracy. Miejsca pracy, ale jakie? Wiecie jakie, te same, na które jeden z drugim pogardliwie prychnął w pośredniaku, bo za mało płatne. Mało tego, który z Was pomyślał, że w UK jest Wojtek z którym graliście w nogę, pierwsza dziewczyna z podstawówki, i oni tam też komuś „zabierają pracę”. Też są obcy, inni. Serio życzycie im obicia mordy, bo przykładowo zbierają na dom w Polsce?
Nie chcę tego. Nie chcę Polski która nienawidzi. Nie chcę Polski zamkniętej. Nie chcę Was w mediach, w debacie publicznej, bo debata nie polega na tym kto dalej rzuci płytą chodnikową czy obelżywym słowem.
Dlatego stąd mój apel do mediów, do blogerów, do influencerów tak zwanych. Apel który zawiera się już w tytule wpisu.
Nie walczmy, nie dyskutujmy, nie zauważajmy.
Nie może być tak, że ludzi którzy nie robią nic poza destrukcją, poza przemocą (czy to fizyczną, czy słowną), poza dzieleniem wg coraz bardziej idiotycznych reguł, którzy karmią się nienawiścią, są głosem w debacie.
Nie dopuszczajmy do tego, żeby uwierzyli, że mają prawo do takiego zachowania. Bo skutki mogą być nieobliczalne. Przykłady w historii już były.
Nie walczmy, nie dyskutujmy, nie zauważajmy.
Nie może być tak, że ludzi którzy nie robią nic poza destrukcją, poza przemocą (czy to fizyczną, czy słowną), poza dzieleniem wg coraz bardziej idiotycznych reguł, którzy karmią się nienawiścią, są głosem w debacie.
Nie dopuszczajmy do tego, żeby uwierzyli, że mają prawo do takiego zachowania. Bo skutki mogą być nieobliczalne. Przykłady w historii już były.