Zespół U2.
U2 zapowiedziało nowy album. Foto: Right Perspective Images, L Paul Mann/Shutterstock

Zespół U2 zapowiedział pierwszy od dziewięciu lat duży album z premierowym materiałem. Wiemy już, że "Carnaval de Luz” pojawi się na rynku 13 listopada. Opublikowany został też kolejny singiel. Przesłuchałem i... zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby, by irlandzcy muzycy przeszli już na emeryturę.

REKLAMA

Metallica, Bon Jovi, U2, AC/DC czy Aerosmith – co łączy te zespoły? To, że kiedyś były wielkie i tworzyły epokowe, przełomowe albumy. Dziś nadal cieszą się wielką popularnością, ale ich ostatnie wydawnictwa są po prostu do bólu przeciętne.

U2 wyda nowy album

U2 wyda nową płytę, "Carnaval de Luz", 13 listopada. Dzięki temu fani otrzymają 12 premierowych utworów. Produkcją zajął się Garret "Jacknife" Lee, który współpracuje z muzykami od czasów albumu "How to Dismantle an Atomic Bomb", czyli od okresu, gdy ich twórczość przestała być ekscytująca. Gdy czytałem listę płac, serce zabiło mi mocniej tylko, gdy dowiedziałem się, że przy trzech piosenkach z U2 ponownie współpracował Brian Eno. Czy to jednak wystarczy, bym chciał jakikolwiek wieczór spędzić z zapowiedzianą płytą Bono i spółki?

Wcześniej poznaliśmy już "Street of Dreams", które nie ma ani muśnięcia piękna "The Joshua Tree", "Achtung Baby", "Zooropa" czy "Pop". To po prostu rockowa piosenka, która została napisana z naiwną nadzieją, że będzie hymnem.

Możliwe jednak, że po prostu ktoś wskazał nie ten utwór do promocji i teraz stara się naprawić błąd, publikując "Silencio". Jeżeli tak było, w tym momencie czuję już niepokój, gdyż ponownie otrzymałem coś, co mógłby nagrać drugoligowy zespół rockowy, a nie giganci gatunku.

Wszystko zaczyna się intrygująco, bo pulsującym, "tłustym" basem, po chwili wchodzi nieoryginalny, ale zapadający w pamięć riff. I wreszcie wokal Bono. Na tym etapie kawałek przestaje intrygować. Refren jest do bólu przewidywalny, tak samo jak zwrotki. Całość ratuje może nieco solo The Edge'a i ostatnie kilkadziesiąt sekund. To jednak nadal tylko piosenka tła, a nie hymn pokolenia.

Dalsza część artykułu poniżej.

A może nie warto skreślać U2?

Jasne, to dopiero dwa single, a "Carnaval de Luz" może skrywać ukryte jak na razie skarby. Przecież nawet na najsłynniejszych albumach grupy najciekawsze kompozycje nie były singlami – choćby "Acrobat" i "Ultra Violent (Light My Way)" na "Achtung Baby" czy przede wszystkim "Exit" na "The Joshua Tree". Zresztą dwie wydane kilka miesięcy temu EP-ki – "Days of Ash" i "Easter Lily" – pokazały, że w tej grupie tkwi nadal jakiś potencjał. Obym więc pozytywnie się zaskoczył.

Warto dodać, że wszystkie te trzy wydawnictwa – dwie EP-ki i "Carnaval..." – są połączone koncepcyjnie z kalendarzem liturgicznym. Daty są chyba dla U2 szczególnie ważne. W tym zaś roku mija 50 lat od pierwszej próby zespołu.

Przykładów zespołów, które dziś "jadą" tylko na dawnej sławie nie trzeba daleko szukać. Koncert Metalliki w Chorzowie pokazał największy problem grupy: od lat gra głównie swoje klasyki. Zresztą gdy wcześniej poznaliśmy już wspomniane "Street of Dreams" U2 pisałem, że kawałek obnaża największą słabość legend rocka.