Wypadek Kobylanki
Leciał 270 km/h, a pasażer go nagrywał. Wjechali w tył Toyoty, jedna osoba nie żyje Fot. Policja.pl

We wtorek na drodze S10 pod miejscowością Kobylanki (pow. stargardzki) doszło do śmiertelnego wypadku. Według ustaleń policji kierowca BMW jadący z prędkością 270 km/h wjechał w tył poruszającej się tą drogą Toyoty. W wyniku zderzenia zginał 70-letni kierowca Toyoty.

REKLAMA

W ten wtorek (6.10) doszło do tragicznego zdarzenia na drodze S10, w okolicy Kobylanki (pow. stargardzki). Rozpędzone niczym pocisk BMW XM zmasakrowało Toyotę. Kierowca nie przeżył.

Według wstępnych ustaleń jechali aż 270 km/h

W wyniku zderzenia 70-letni kierowca Toyoty wypadł przed przednią szybę i zginął na miejscu, pasażer Toyoty został przewieziony do szpitala. Szaleńcza jazda była nagrywana przez pasażera BMW, który miał rzekomo nakłaniać kierowcę, aby ten jechał jeszcze szybciej. Ostatnia zarejestrowana prędkość wynosiła 270 km/h. 

Pasażer został na miejscu zdarzenia, a kierowca pojazdu uciekł. Po niecałej godzinie przez bliską osobę został przywieziony do Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie. Na nagraniu wykonanym przez pasażera został uwieczniony moment wypadku. 43-letni kierowca w trakcie zdarzenia był trzeźwy, zaś pasażer był pod wpływem alkoholu.

Badania toksykologiczne nie wykazały by żaden ze sprawców znajdował się pod wpływem środków odurzających. Zarówno kierowca, jak i pasażer odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do zarzucanego im czynu. Grozi im do 20 lat więzienia. Prokuratura złożyła wnioski o zastosowanie wobec obu mężczyzn trzymiesięcznego aresztu.

Historia Majtczaka nikogo nic nie nauczyła?

W ostatnim czasie mamy wysyp informacji o śmiertelnych wypadkach drogowych spowodowanych brawurą za kółkiem. Sztandarowy przykład to wypadek spowodowany przez Sebastiana Majtczaka, który jechał ponad 300 km/h za kierownicą BMW serii 8. Ta sprawa niedługo doczeka się swojego finału w sądzie. Kolejny przykład to wypadek spodoawodowany przez Łukasza Żaka, o którym pisaliśmy wielokrotnie.

Sprawca również szalał za kierownicą, dodatkowo był nietrzeźwy. W tej sprawie zdążył już zapaść, co prawda nieprawomocny, wyrok skazujący sprawcę na 20 lat więzienia. Dochodzenie w przypadku wypadku pod Szczecinem dopiero się rozpoczyna.

Współczesne auta posiadają tzw. czarne skrzynki, które zapisują każdy parametr auta przed wypadkiem, to narzędzie bez wątpienia pomoże ustalić dokładny przebieg i przyczyny zdarzenia.