Panorama Warszawy z lotu ptaka
Panorama Warszawy z lotu ptaka Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Romantyczni poeci kazali mi myśleć o miłości jako efemerycznym uczuciu żywionym bezinteresownie. Ja jednak uważam, że jest ona czymś konkretnym, czasem wręcz namacalnym. Tak też myślę o miłości do mojego miasta, w którym oprócz ulotnych kolorowych snów, zostawiłem trochę konkretnych łez, potu i uśmiechu. A Wy, za co kochacie swoje miejsce, które wybraliście do życia?

REKLAMA
Artur Sikorski, manager żyjący w Warszawie i pochodzący z Sopotu, napisał na swoim blogu w naTemat, jak polubił stolicę. Jego związek z miastem zaczął się burzliwie, od nienawiści wręcz. Nienawiści do korków, czy specyficznego podejścia warszawskich biznesmenów.
Warszawa jednak przyciągnęła go swoimi możliwościami. A poczuł się "stąd" później – gdy był w mieście pierwszego sierpnia, kiedy w godzinę "W" miasto zamiera ku pamięci ofiar powstania warszawskiego; albo gdy jego gość po miesiącu wrócił w takim samym krawacie, w którym on był na pierwszym spotkaniu; czy gdy słyszał "Sen o Warszawie" Czesława Niemena – wyśpiewany przez tysiące gardeł kibiców Legii przed meczem.
Ja kocham moje miasto, również Warszawę, za jej piękną chaotyczność. Mieszkając w bloku z '68, po jednej stronie mrówkowca miałem przedwojenne kamienice, po drugiej – nowoczesne biurowce. Tu zieleń pięknych parków ściera się z betonową dżunglą. Tu studencka "melina" może sąsiadować z modnym klubem dla "kołnierzyków". Jeśli takie miasta jak Paryż to ogrody francuskie, to Warszawa jest ogrodem angielskim, a miejscami po prostu dziką łąką.
A Wy, za co kochacie swoje miasta, czy miejscowości? Napiszcie proszę w komentarzach.