
Siedemdziesiąta rocznica rozpoczęcia rzezi wołyńskiej wywołała w Polsce gorącą dyskusję. Część polityków, w tym marszałek Sejmu Ewa Kopacz, uważa, że sejmowa uchwała, która upamiętni ofiary tej zbrodni, powinna mówić o "ludobójstwie Polaków". Przed sięganiem po to sformułowanie przestrzegł jednak prof. Norman Davies. – Co znaczy ludobójstwo? Kto je definiuje? To są kwestie polityczne. (...) Każda grupa była ofiarą różnych okropności. Jednak mówienie wyłącznie o sobie jako ofiarach ludobójstwa jest polityczne – powiedział historyk na antenie TOK FM.
Podczas rozmowy z radiem TOK FM prof. Davies podkreślił, że rzeź wołyńska była zbrodnią złożoną, w wyniku której zginęły osoby różnych narodowości, w tym oczywiście Polacy. Według niego dyskusja dotycząca rzezi wołyńskiej nie powinna więc skupiać się na cierpieniach członków tylko jednej grupy narodowościowej. Tymczasem wprowadzenie terminu "ludobójstwo Polaków" mogłoby zawęzić kategorię ofiar zbrodni wołyńskiej i towarzyszących jej wydarzeń wyłącznie do osób narodowości polskiej.
Profesor Norman Davies
Aby unaocznić złożoność wydarzeń, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej na Wołyniu, historyk przypomniał, że Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) zabijała nie tylko Polaków, ale i innych Ukraińców, o czym w Polsce często się zapomina. Według niego szczególnie słabą pamięć mają polscy politycy, którzy dokonują "sztucznej selekcji" ofiar, by móc stwierdzić, że to "naród polski był ofiarą" . Ale, jak zauważył prof. Davies, podczas II wojny światowej i pierwszych lat powojennych nie było zupełnie niewinnych grup narodowościowych.
Czytaj także:
źródło: TOK FM
