![[url=http://shutr.bz/1b94z1W]Mija 50 lat odkąd na Kubie kupują na kartki[/url]](https://m.natemat.pl/26d0d979d7403ad65432c3633c5248ad,1500,0,0,0.jpg)
Kubański system kartkowy właśnie kończy 50 lat. W 1963 roku wprowadzono obowiązek kupowania podstawowych artykułów na kartki. I choć władze kuby chcą powoli żegnać się z kartkami, pomysł ten może nie spodobać się mieszkańcom wyspy.
REKLAMA
Kuba i Korea Północna to dwa państwa gdzie obecnie obowiązuje system kartkowy. W 2008 roku Raul Castro obejmując władze na wyspie mówił o kartkach, że są "paternalistyczne, nieracjonalne i nie do utrzymania". Co to oznacza dla Kubańczyków?
Na razie niewiele, obywatele wyspy nie muszą spodziewać się gwałtownych zmian, aczkolwiek władze wyspy nie chcą ciągle trwać w systemie kartkowym i stopniowo od niego odchodzą.
Paradoksalnie, decyzja ta może spowodować głód na dużą skalę. Obecnie władze na utrzymanie systemu kartkowego wydają około miliarda dolarów rocznie subsydiując w 88 procentach racjonowane artykuły. Przy emeryturze wynoszącej około 10 dolarów, artykuły otrzymywane na kartki ratują przed głodem wielu ludzi. Przeciętne zarobki Kubańczyków to około 13 dolarów miesięcznie.
Raul Castro, który od kilku lat stara się stopniowo liberalizować gospodarkę i wprowadzać reformy rynkowe, krytykuje obecnie kartkowy egalitaryzm jako "zawstydzający", bo każdy - jak podkreśla - powinien starać się do czegoś dojść własnym wysiłkiem. Ludność otrzymuje na kartki ryż (3,5 kg miesięcznie), olej (pół butelki), bochenek chleba dziennie oraz niewielkie ilości mięsa kurczaka lub ryb, makaronu, cukru trzcinowego. W tym miesiącu rząd obciął kartkowy przydział jaj z dziesięciu do pięciu.
Odejście od kartek może być dla Kubańczyków kolejną rewolucją. Po 50 latach żelaznej kontroli administracja Raula Castro pozwoliła Kubańczykom na podróże za granicę, zakładanie niewielkich przedsiębiorstw prywatnych i uprawianie ziemi na własny rachunek.
Źródło: Puls Biznesu