
"Propagandyści PiS (…) uznali, że 70. rocznica mordu wołyńskiego jest świetną okazją, by nakręcić antyukraińskie nastroje, rozbujać nacjonalistyczne emocje w narodzie i popłynąć na tej fali ku wymarzonej władzy" – pisze w "Gazecie Wyborczej" Wojciech Maziarski. To reakcja na słowa m.in. europosła PiS Janusza Wojciechowskiego, który zaapelował, by zespół Enej zmienił nazwę, bo kojarzy się ona z pułkownikiem UPA.
REKLAMA
Wojciech Maziarski obśmiewa sugestie Janusza Wojciechowskiego oraz publicysty Witolda Gadowskiego, których oburza nazwa Enej, odnosząca się rzekomo do "ukraińskiego zbrodniarza". Przypomina, że Enej to ukraińska wersja imienia Eneasz, które znane jest na Ukrainie od 1798 roku, kiedy Iwan Kotlarewski napisał poemat "Eneida przelicowana na język małorosyjski".
"Znaczenie tego utworu dla kształtowania się nowoczesnego języka ukraińskiego jest takie, jak znaczenie twórczości Jana Kochanowskiego dla rozwoju polszczyzny" – stwierdza publicysta.
Pisze też, że na takiej samej zasadzie europoseł Wojciechowski mógłby oburzać się nazwą zespołu Czerwone Gitary: "Gdyby mu się ta nazwa skojarzyła ze zbrodniczą komuną, Polskie Radio musiałoby czyścić archiwa".
Maziarski odpowiada na pytanie, skąd nagle u polityka PiS zainteresowanie zespołem. "Propagandyści PiS opowiadają to z wyrachowania. Kieruje nimi nie wrodzona szajba, ale cynizm, egoistyczna prywata i przekonanie, że ciemny lud to kupi" – podkreśla.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
