
Barack Obama chce, by nowym szefem Banku Światowego został lekarz Jim Yong Kim. To zaskoczenie, ponieważ prezydent USA miał do wyboru m.in. architekta polskiej transformacji gospodarczej Jeffrey'a Sachsa oraz Billa Clintona.
REKLAMA
Urodzony w Seulu, ale mieszkający od dzieciństwa w USA Jim Yong Kim od lat zajmuje się rozwojem służby zdrowia i walką z wirusem HIV w najuboższych krajach. Jest też prezydentem prestiżowej prywatnej uczelni Dortmouth College.
Chociaż doświadczenie i zasługi Kima nie budzą wątpliwości, wybór Obamy zadziwił wielu obserwatorów. Założony w 1944 roku Bank Światowy zajmuje się udzielaniem pożyczek, dotacji i pomocy technicznej krajom Trzeciego Świata. Od zawsze kierowali nim bankierzy, prawnicy lub politolodzy. Lekarz to coś nowego.
Długa lista
Wcześniej jednym z kandydatów do amerykańskiej nominacji był Jeffrey Sachs. Słynny ekonomista, który zaproponował tzw. „terapię szokową” dla odradzających się gospodarek Ameryki Łacińskiej i postkomunistycznej Europy Wschodniej, w tym Polski, od lat zajmuje się problematyką pomocy rozwojowej. - Bank Światowy potrzebuje kogoś, kto się na tym zna – powtarzał Sachs i od miesięcy na własną rękę próbował zdobyć
Wcześniej jednym z kandydatów do amerykańskiej nominacji był Jeffrey Sachs. Słynny ekonomista, który zaproponował tzw. „terapię szokową” dla odradzających się gospodarek Ameryki Łacińskiej i postkomunistycznej Europy Wschodniej, w tym Polski, od lat zajmuje się problematyką pomocy rozwojowej. - Bank Światowy potrzebuje kogoś, kto się na tym zna – powtarzał Sachs i od miesięcy na własną rękę próbował zdobyć
poparcie państw należących do organizacji. Nikt tak nigdy nie robił. A przyniosło to nawet pewne efekty. Chociaż Sachs nie otrzyma głosu USA, to i tak wystartuje w kwietniowych wyborach – zgłosiły go już m.in. Kenia, Haiti i Gwatemala.
Wśród innych pretendentów wymieniano także byłego prezydenta Billa Clintona, amerykańską ambasador przy ONZ Susan Rice oraz senatora Johna Kerry'ego.
Swoją kandydatkę wysunęła także Nigeria. Ekonomistka Ngozi Okonjo-Iweala zdobyła poparcie w Afryce, ale jej szanse – podobnie zresztą jak szanse kogokolwiek innego niż Jim Yong Kim – są bliskie zeru.
Próżne wysiłki
Od samego początku Bankiem Światowym zawsze kierował człowiek, którego wskazał Waszyngton. Amerykanie wkładają do organizacji najwięcej pieniędzy; ich głos w radzie instytucji ma więc wagę aż 16 proc. USA może liczyć też na wsparcie Unii
Od samego początku Bankiem Światowym zawsze kierował człowiek, którego wskazał Waszyngton. Amerykanie wkładają do organizacji najwięcej pieniędzy; ich głos w radzie instytucji ma więc wagę aż 16 proc. USA może liczyć też na wsparcie Unii
Europejskiej, która za każdym razem zgadza się z wyborem Białego Domu – w zamian Stany „oddają” Europejczykom Międzynarodowy Fundusz Walutowy. To sposób, który zapewnia im niemal całkowity monopol.
Chociaż przyciąga to wiele krytyki, niewiele się pod tym względem w następnych latach zmieni. - Gdyby administracja zgodziła się na kogoś spoza Ameryki, to jej przeciwnicy powiedzieliby, że przyczynia się do spadku znaczenia USA na świecie – tłumaczył agencji AP prof. Eswar Prasad, ekonomista z Cornell University. - A Obama w roku wyborczym wyszedłby na człowieka, który ugina się pod zewnętrzną presją i nie potrafi zadbać o amerykańskie interesy – dodał.
