
Nadchodzący weekend ma być wyjątkowo upalny. Spływający z nieba żar zapewne ucieszy plażowiczów, ale przyniesie ze sobą również pewne niebezpieczeństwa. Szczególnie zagrożone będą małe dzieci zmotoryzowanych rodziców. Ci nierzadko zostawiają bowiem swoje pociechy w stojącym na słońcu aucie, by tylko "na chwilę" wyjść do sklepu. Tymczasem już 15-minutowy pobyt we wnętrzu nagrzanego samochodu może zagrozić życiu dziecka.
REKLAMA
O zagrożeniach, jakie czekają na małe dzieci w nagrzanych samochodach, przypomniało na początku lipca amerykańskie studio Redcastle Productions. Przygotowany przez nie film pokazuje, co zwykle się dzieje, gdy w upalny, letni dzień nieodpowiedzialny rodzic pozostawi swoją pociechę wewnątrz auta z wyłączoną klimatyzacją.
Mały pasażer już po kilku minutach zaczyna boleśnie odczuwać skutki przebywania w zbyt wysokiej temperaturze. Po upływie kwadransa dziecko może nie żyć. W tak krótkim czasie żar doprowadza bowiem do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu i nerek. Konający z przegrzania maluch tylko przez chwilę ma wystarczająco dużo sił, by płakać i krzyczeć. Jego nawoływania są zresztą tłumione przez zamknięte drzwi i okna.
Problem może się wydawać niezbyt powszechny, wszak ilu rodziców jest na tyle lekkomyślnych, by zostawić swoje dziecko we wnętrzu przemienionego w piekarnik samochodu? Okazuje się jednak, że nieodpowiedzialnych dorosłych wcale nie brakuje. Od 1998 roku tylko w Stanach Zjednoczonych zmarło ponad 500 dzieci, które zamknięto w nagrzanym samochodzie (w tym roku – 13). Oczywiście problem nie dotyczy wyłącznie najmłodszych. Szczególnie zagrożeni przegrzaniem są także pasażerowie w podeszłym wieku, osoby niepełnosprawne oraz zwierzęta domowe.
