
Publicysta "Polityki" zabiera głos w dyskusji o warszawskiej tęczy stojącej na Placu Zbawiciela, która niedawno po raz kolejny została podpalona. – Tęcza powinna stać spalona jako pomnik tego, co najgorsze – proponuje nieoczekiwanie Passent.
Do czwartego już podpalenia instalacji autorstwa Julity Wójcik doszło we wtorkową noc. Na miejscu szybko pojawiła się policja i straż pożarna, która ugasiła tęczę. I choć sprawcy do tej pory nie ustalono, to entuzjazm, z jakim każdą kolejną próbę zniszczenia tęczy przyjmuje część radykalnie prawicowych środowisk, zdaje się wyraźnie wskazywać, komu instalacja najbardziej przeszkadza.
Dlatego nietrudno zgodzić się z opinią Daniela Passenta, który pisze na swoim blogu na stronie "Polityki", że “Tęcza nabrała charakteru ideologicznego”, stając się obiektem sporu między lewicą a prawicą i funkcjonując (odpowiednio) jako symbol “wolności sztuki” lub “gejowskiej prowokacji”. A co o tęczy sądzi sam Passent?
Daniel Passent
"Polityka"
Publicysta relacjonuje też dyskusję o tym, czy tęczę powinno się odbudowywać. Passent przytacza m.in. głosy mówiące, że jeśli tak się nie stanie, to wygra argument siły, a “społeczeństwo tolerancyjne i otwarte” poniesie porażkę. Publicysta “Polityki” proponuje jednak przekornie, by tęcza w Warszawie została taka, jaka jest dziś: nadpalona, zdewastowana, brzydka.
Daniel Passent
"Polityka"
Już siedem miesięcy temu, przy jednym z poprzednich podpaleń, w podobnym duchu sprawę komentował w naTemat Przemysław Pilarski: – Już po pierwszym podpaleniu padały argumenty, że powinna zostać taka, jaka jest. Że w połowie zniszczona, więcej mówi o nas (o nas!), niż zrekonstruowana. Też tak uważam. Jak uczy historia, za odbudowę stolicy najlepiej brać się dopiero po wojnie – pisał Pilarski na swoim blogu.
Źródło: Polityka.pl
