Flickr

Jeśli nie teraz to kiedy - powtarza się od kilku dni w kontekście startu Agnieszki Radwańskiej we właśnie rozpoczętym Australian Open. Nie dość, że Polka wydaje się być w życiowej formie (w mocno obsadzonym turnieju w Sydney awansowała do półfinału), to na dodatek w losowaniu drabinki turniejowej wyjątkowo sprzyjało jej szczęście.

REKLAMA
Radwańskiej zawsze grało się lepiej z zawodniczkami typowo technicznymi. Problem pojawiał się w sytuacji, gdy po drugiej stronie kortu pojawiała się tenisistka bombardująca ją serwisem i mocno uderzająca z końcowej linii. Taka jak Czeszka Petra Kvitova czy Amerykanka Serena Williams - dwie, zdaniem ekspertów, największe faworytki tegorocznego turnieju. Tyle, że i z jedną i z drugą Radwańska może się spotkać dopiero w finale.

Bilans Radwańskiej z faworytkami rurnieju

Z Petrą Kvitovą Agnieszka grała 3 razy i za każdym razem przegrała. Z Sereną Williams mierzyła się dwukrotnie i w obu tych meczach nie ugrała ani jednego seta.


W nocy z niedzieli na poniedziałek Polka niespodziewanie męczyła się w pierwszej rundzie z nisko notowaną Amerykanką Bethanie Mattek-Sands. Wygrała w trzech setach (6-7,6-4,6-3). ale jej gra była daleka od doskonałości. Ledwo skończył się mecz, a w polskiej prasie już pojawiła się pierwsza krytyka. "To niepokojące, że nawet tak nisko notowana zawodniczka jest w stanie narzucić Agnieszce swój styl gry" - można przeczytać. Inni dodają, że marzenia o świetnym wyniku w Wielkim Szlemie trzeba będzie przełożyć na później.
Karol Stopa, komentując na Eurosporcie późniejszy mecz Rafaela Nadala, zwrócił jednak uwagę na okoliczności jakie towarzyszyły spotkaniu. - Było 30 stopni w cieniu i wiał silny wiatr. W Australii takie warunki są szczególnie trudne, na widowni kilka osób zemdlało - stwierdził. Dodał, że Radwańska nie zachwyciła, ale trzeba jej oddać, że spotkanie wytrzymała fizycznie. Jego zdanie podziela zresztą Wojciech Fibak (patrz ramka z lewej).
Wojciech Fibak
Fibak o meczu Radwańskiej - dla sport.pl

Obawiałem się tego meczu, bo Amerykanka jest nieobliczalna. Zagrała znakomicie, a jeszcze silny wiatr wyrównał spotkanie. Chwała Agnieszce, że poradziła sobie w tych trudnych warunkach. Jestem spokojny o jej przyszłość w Australian Open.


W drugiej rundzie rywalką Radwańskiej będzie argentyńska kwalifikantka Paula Ormaechea, która w światowym rankingu zajmuje dopiero 189. miejsce (dla porównania: Mattek - Sands jest w nim 67.). A później? Załóżmy, że turniej przebiega bez niespodzianek. W rundzie trzeciej Radwańska trafia więc na Belgijkę Yanine Wickmayer, którą w dwóch setach, bez większych problemów, pokonała w ubiegłorocznym French Open. 1/8 finału?Francesca Schiavone. Obie panie grały jak dotąd siedmiokrotnie, z czego Polka wygrała trzy mecze, ale dodać trzeba, że Włoszka nie jest już teraz w tak dobrej dyspozycji jak w dwóch poprzednich sezonach. Niekorzystny jak dotąd bilans ma też Radwańska z Białorosinką Viktorią Azarenką, która czekać może na nią w ćwierćfinale. Tyle tylko, że trzy ostatnie mecze obu pań (w tym niedawny w Sydney) były niezwykle zacięte, a o wygranej decydowały detale.

Radwańska w Australian Open - historia startów

W 2007 roku Polka awansowała do II rundy, gdzie przegrała z Aną Ivanović. Minął rok i Radwańska była rewelacją turnieju, doszła aż do 1/4 finału, w boju o półfinał przegrywając z Danielą Hantuchovą. Rok 2009 to wpadka krakowianki - porażka już w pierwszej rundzie z Ukrainką Kateryną Bondarenko. W 2010 roku lepsza od Polki okazała się w III rundzie Włoszka Francesca Schiavone. W swoim ostatnim starcie Radwańska w 2011 ponownie osiągnęła ćwierćfinał, tam pokonała ją późniejsza triumfatorka turnieju, Belgijka Kim Clijsters.


Zresztą na turnieju w Sydney Radwańska przełamała pewną barierę. Zobaczyła, że jest w stanie pokonać swoją koleżankę, liderkę rankingu Dunkę Caroline Wozniacki. Gdyby po 14 dniach obie panie zmierzyły się ponownie, tym razem na Antypodach w półfinale Wielkiego Szlema, już nikt z tenisowych ekspertów nie stwierdzi zapewne, że faworytka jest tylko jedna. A miejmy nadzieję, że będą o to pytani.