
Jeśli nie teraz to kiedy - powtarza się od kilku dni w kontekście startu Agnieszki Radwańskiej we właśnie rozpoczętym Australian Open. Nie dość, że Polka wydaje się być w życiowej formie (w mocno obsadzonym turnieju w Sydney awansowała do półfinału), to na dodatek w losowaniu drabinki turniejowej wyjątkowo sprzyjało jej szczęście.
Bilans Radwańskiej z faworytkami rurnieju
Z Petrą Kvitovą Agnieszka grała 3 razy i za każdym razem przegrała. Z Sereną Williams mierzyła się dwukrotnie i w obu tych meczach nie ugrała ani jednego seta.
W nocy z niedzieli na poniedziałek Polka niespodziewanie męczyła się w pierwszej rundzie z nisko notowaną Amerykanką Bethanie Mattek-Sands. Wygrała w trzech setach (6-7,6-4,6-3). ale jej gra była daleka od doskonałości. Ledwo skończył się mecz, a w polskiej prasie już pojawiła się pierwsza krytyka. "To niepokojące, że nawet tak nisko notowana zawodniczka jest w stanie narzucić Agnieszce swój styl gry" - można przeczytać. Inni dodają, że marzenia o świetnym wyniku w Wielkim Szlemie trzeba będzie przełożyć na później.
Obawiałem się tego meczu, bo Amerykanka jest nieobliczalna. Zagrała znakomicie, a jeszcze silny wiatr wyrównał spotkanie. Chwała Agnieszce, że poradziła sobie w tych trudnych warunkach. Jestem spokojny o jej przyszłość w Australian Open.
W drugiej rundzie rywalką Radwańskiej będzie argentyńska kwalifikantka Paula Ormaechea, która w światowym rankingu zajmuje dopiero 189. miejsce (dla porównania: Mattek - Sands jest w nim 67.). A później? Załóżmy, że turniej przebiega bez niespodzianek. W rundzie trzeciej Radwańska trafia więc na Belgijkę Yanine Wickmayer, którą w dwóch setach, bez większych problemów, pokonała w ubiegłorocznym French Open. 1/8 finału?Francesca Schiavone. Obie panie grały jak dotąd siedmiokrotnie, z czego Polka wygrała trzy mecze, ale dodać trzeba, że Włoszka nie jest już teraz w tak dobrej dyspozycji jak w dwóch poprzednich sezonach. Niekorzystny jak dotąd bilans ma też Radwańska z Białorosinką Viktorią Azarenką, która czekać może na nią w ćwierćfinale. Tyle tylko, że trzy ostatnie mecze obu pań (w tym niedawny w Sydney) były niezwykle zacięte, a o wygranej decydowały detale.
Radwańska w Australian Open - historia startów
W 2007 roku Polka awansowała do II rundy, gdzie przegrała z Aną Ivanović. Minął rok i Radwańska była rewelacją turnieju, doszła aż do 1/4 finału, w boju o półfinał przegrywając z Danielą Hantuchovą. Rok 2009 to wpadka krakowianki - porażka już w pierwszej rundzie z Ukrainką Kateryną Bondarenko. W 2010 roku lepsza od Polki okazała się w III rundzie Włoszka Francesca Schiavone. W swoim ostatnim starcie Radwańska w 2011 ponownie osiągnęła ćwierćfinał, tam pokonała ją późniejsza triumfatorka turnieju, Belgijka Kim Clijsters.
Zresztą na turnieju w Sydney Radwańska przełamała pewną barierę. Zobaczyła, że jest w stanie pokonać swoją koleżankę, liderkę rankingu Dunkę Caroline Wozniacki. Gdyby po 14 dniach obie panie zmierzyły się ponownie, tym razem na Antypodach w półfinale Wielkiego Szlema, już nikt z tenisowych ekspertów nie stwierdzi zapewne, że faworytka jest tylko jedna. A miejmy nadzieję, że będą o to pytani.

