
Wydawać by się mogło, że powyższy tytuł to wpadka autora, którą za chwilę wyśmieją "Nagłówki nie do ogarnięcia". Ale to zdarzyło się naprawdę. W czwartek na rządowym lotnisku w Bonn zatrzymano mężczyznę, który próbował wystartować samolotem, którym na co dzień podróżują członkowie niemieckiego rządu. Niezrównoważony psychicznie człowiek był pod wpływem marihuany, a znaleziono go w slipkach skąpanego w pianie gaśniczej.
W tym celu naciskał po kolei wszystkie przyciski i przełączniki w kokpicie, przesuwał będące pod ręką dźwignie i poruszał wytrwale sterami, ale bez powodzenia, bo zaparkowany na płycie postojowej rządowy Airbus był odłączony od zewnętrznych agregatów prądotwórczych. Udało mu się za to uruchomić sygnał, wysyłany przez automatyczny nadajnik ratunkowy (ELP). (…) Sygnał ten postawił na nogi personel lotniskowej wieży i wartowników, którzy natychmiast popędzili w stronę rządowego Airbusa 1502. CZYTAJ WIĘCEJ
Aby wydostać mężczyznę z kabiny musiano wyważyć drzwi, bo Volkan T. zabarykadował się od środka. Wewnątrz pełno było piany z gaśnic ratowniczych. Mało? Ubrany tylko w slipki mężczyzna próbował tańczyć na jednym ze skrzydeł samolotu. Volkana T. zatrzymano, ale nie jest w stanie opowiedzieć jak dostał się do samolotu – twierdzi, że nic nie pamięta. Pewne jest, że wiele będą musieli przypomnieć sobie funkcjonariusze chroniący lotniska w Bonn. Przede wszystkim tego, czego nauczyli się na podstawowych kursach zabezpieczenia obiektów o specjalnym znaczeniu.
Źródło: Deutsche Welle

