
Rząd Niemiec wypowiedział Wielkiej Brytanii i USA umowę, która pozwalała wywiadom tych państw na inwigilację w Niemczech. Jak tłumaczyli przedstawiciele niemieckiego rządu, musieli to zrobić w świetle ostatnich dyskusji o ochronie prywatności i doniesieniach na temat programu PRISM.
REKLAMA
Umowy podpisywało jeszcze RFN w 1968 roku. Niemcy dawali wówczas aliantom dostęp do wyników nasłuchu prowadzonego przez zachodnioniemiecki wywiad. Pomimo upływu czasu i zjednoczenia Niemiec, umowy pozostały w mocy - i Brytyjczycy oraz Amerykanie mogli inwigilować Niemców. Teraz ma się to zmienić.
Już miesiąc temu Angela Merkel zapowiadała, że te umowy zostaną zerwane. Wszystko przez ujawnione przez Edwarda Snowdena szczegóły tego, jak USA inwigiluje swoich obywateli. Gdy okazało się, że Amerykanie podsłuchiwali też Unię Europejską, na linii Unia - USA zrobiło się gorąco.
Niemiecki Minister Spraw Zagranicznych Guido Westerwelle podkreślił, że wypowiedzenie umów jest słusznym i niezbędnym skutkiem "ostatnich dyskusji o ochronie prywatności".
Ostateczna decyzja została podjęta po tym, jak w piątek 2 sierpnia niemieckie media podały informacje o tym, że brytyjska agencja wywiadu elektronicznego GCHQ współpracowała z firmami telekomunikacyjnymi - również tymi operującymi na terenie Niemiec.
Źródło: TVN24
