Już wiadomo, za co PiS zapłacił wydawcy książki Jarosława Kaczyńskiego
Już wiadomo, za co PiS zapłacił wydawcy książki Jarosława Kaczyńskiego Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński na swojej książce w 2011 roku zarobił 160 tysięcy złotych. PiS podobne pieniądze przelał wydawcy książki w tym samym roku. Dlaczego? Teoretycznie, za prawo do dwustu emisji filmu dołączonego do książki. Problem w tym, że o tych emisjach mało kto wie, jeszcze mniej osób je widziało.

REKLAMA
Sprawa książki Kaczyńskiego była jednym z niejasnych elementów finansów Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego bowiem, jeśli prezes zarobił na niej 160 tysięcy złotych, partia przelała podobną kwotę wydawcy? Na to pytanie, po dwóch i pół miesiąca, odpowiedź znalazł Michał Krzymowski z "Newsweeka".
Książkę wydała Drukarnia Akapit, należąca do senatora PiS Grzegorza Czeleja. Ponieważ nie wiadomo było, za co partia przelała pieniądze wydawcy, a prezes nie mógł sobie tego przypomnieć, sprawa trafiła do prokuratury - zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa złożył Jan Filip Libicki z PO.
Ostatecznie przestępstwa nie stwierdzono, ale w toku śledztwa PiS musiał udostępnić wszelkie dokumenty dotyczące książki. Wynika z nich, że pieniądze przelane z partii do Drukarni Akapit były zapłatą za prawo do dwustu emisji filmu "Lider", dołączonego do książki. Film miał zostać pokazany w 41 okręgach wyborczych.
Jak pisze Krzymowski, w internecie można znaleźć ślady jedynie trzech takich pokazów: w Warszawie, Zabrzu i Jaworznie. - Pierwsze słyszę, by partia miała promować ten film - mówi "Newsweekowi" Beata Kempa, obecnie posłanka SP. Zasiadała ona wówczas w komitecie politycznym PiS. Wygląda na to, że prokuratura nie sprawdziła, czy do dwustu emisji faktycznie doszło, a jedynie zadowoliła się umową.

Źródło: "Newsweek"