
Przez większość swojego życia Stanisław Kowalczyk był jedynie anonimowym plantatorem papryki. Głośno zrobiło się o nim dopiero kilka lat temu, gdy zapytał premiera Donalda Tuska, "jak żyć?". Dwa miesiące temu Kowalczyk znów chciał porozmawiać z Tuskiem, ale ten zignorował jego zaproszenie. Tymczasem, jak zaznaczył "pan paprykarz", Polska znajduje się na skraju przepaści. – Cierpię, bo gdy widzę, co się dzieje z Polską, to mnie trafia. Jak się ludzie nie obudzą, to nie wiem, co będzie dalej – powiedział Kowalczyk portalowi Niezalezna.pl.
Lato to kluczowy okres dla plantatorów papryki. Kiedy inni wypoczywają, oni zbierają warzywa, choć z roku na rok zarabiają na uprawach coraz mniej. M.in. o tym Stanisław Kowalczyk chciałby porozmawiać z Donaldem Tuskiem. Dwa miesiące temu rolnik zadzwonił do Kancelarii Premiera i zaprosił szefa rządu na swoją plantację. Tusk jednak nie odpowiedział. – On pilnuje teraz swoich działaczy partyjnych. Oni się nie przejmują społeczeństwem, jego problemami – zauważył Kowalczyk podczas rozmowy z portalem Niezalezna.pl.
Kiedy premier zajmuje się PO, polska wieś pogrąża się w coraz większym kryzysie. Szczególnie poważne kłopoty dotknęły rolników uprawiających zboża, ponieważ ich ceny osiągnęły wyjątkowo niski poziom. Podobne problemy mają plantatorzy papryki.
Stanisław Kowalczyk
Dla portalu Niezalezna.pl
Czytaj także:
źródło: Niezalezna.pl
