Ministerstwo Spraw Zagranicznych kupiło fotele za 300 tys. zł.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych kupiło fotele za 300 tys. zł. fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

16 ekskluzywnych foteli, po 13 tys. zł za każdy i 10 foteli obrotowych, w cenie 8,5 tys. zł za sztukę – takie pozycje znalazły się na liście wydatków Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kontrowersyjnymi zakupami zajęła się Najwyższa Izba Kontroli.

REKLAMA
"Pożądane zachowanie jednolitego wyposażenia wnętrz" – taki cel wydatków na fotele podaje resort spraw zagranicznych. Nie przekonuje to jednak NIK, która badając budżet MSZ na 2012 rok właśnie do nich miała największe zastrzeżenia. "W ocenie NIK okoliczność, że MSZ posiada już meble określonych typów, nie uzasadnia ich uzupełniania, jeśli mają one stanowić wyposażenie innych pomieszczeń niż te, w których meble te się już znajdują" – wytknęli w raporcie kontrolerzy.
Przeprowadzili też symulację, z której wynika, że podobne fotele można było kupić dużo taniej, i to "bez uszczerbku dla uzasadnionych potrzeb MSZ".
Wątpliwości co do rozrzutności ministerstwa mają także posłowie, "W 2007 roku wszyscy ministrowie przyjechali na pierwsze wspólne posiedzenie rządu autobusem. Minęło kilka lat i rozbijają się limuzynami oraz wydają 300 tys. na parę krzeseł. To dopiero pokazuje hipokryzję tej władzy" – oburza się parlamentarzysta PiS Mariusz Antoni Kamiński.
"Uważam, że należy kupować rzeczy porządne, by służyły przed długie lata. Jednak to są pieniądze publiczne i wszyscy muszą być przekonani, że zakup był celowy" – dodaje Małgorzata Kidawa-Błońska z PO.
To nie pierwsza tego typu awantura o wydatki. Ostatnio pisaliśmy o tym, że w latach 2010-2013 Kancelaria Prezydenta przeprowadziła remonty za 12,3 mln zł. – To szastanie pieniędzmi. Takie wydatki powinno się przesunąć na czas prosperity – komentował Dariusz Joński, rzecznik SLD.
Źródło: "Rzeczpospolita"