
Likwidacja Funduszu Kościelnego będzie, jak się wydaje, nie tylko najpoważniejszą, ale i jedyną w tej kadencji próbą zmiany stosunków państwo - kościół. Minister cyfryzacji i administracji Michał Boni mówi w rozmowie z Piotrem Najsztubem, że nie przewiduje wyprowadzenia religii ze szkół. "Zmiana nie jest potrzebna" - ucina dyskusję.
REKLAMA
Michał Boni przekonuje, że wyprowadzenie religii ze szkół "byłoby bardzo trudne" i jego zdaniem widać to już po reakcjach na sam pomysł. Minister chce także pozostawić, kosztujące obecnie setki milionów rocznie opłacanie przez państwo pensji katechetów. Boni mówi, że "wyprowadzenie religii ze szkół byłoby sporym kłopotem organizacyjnym dla dzieci i rodziców". Od siebie dodaje: Nie sądzę, aby ta zmiana była potrzebna.
Jednocześnie minister mówi, że trzeba "iść krok po kroku". Likwidacja Funduszu Kościelnego jest ewidentnie dla niego pierwszym krokiem. Zarówno w wywiadzie dla Wprost, jak i dla PAP twardo zapowiada, że fundusz musi zniknąć. Zobaczymy. Biskupi twardo odpowiadają, że fundusz musi zostać, a prawicowi komentatorzy twierdzą, że rząd poszedł na wojnę z Kościołem.
- Wszystko co robi Platforma w kwestiach związanych z Kościołem to zmiany pozorowane - mówi Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. Według niego, obecne działania partii rządzącej do niczego nie prowadzą. - Posłowie PO proponują, aby zabrać Kościołowi 80 milionów, a w zamian dają możliwość pozyskania 220 milionów.
Ruch Palikota jest za bezwarunkową likwidacją Funduszu Kościelnego. To samo dotyczy kwestii nauczania religii w szkołach. - Kościół jest wystarczająco bogatą instytucją, aby sam opłacił lekcje religii. Obecna sytuacja musi się zmienić i Ruch Palikota będzie działał w tej kwestii aż do skutku - dodał Rozenek.