Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Najwyższą premię dostaje burmistrz wierny, ale z najgorszymi wynikami. Najniższą ten, który najlepiej poradził sobie z wykonaniem budżetu, ale pochodzi z niezależnej opcji politycznej. Tak przedstawiają się nagrody w samorządzie warszawskim, gdzie niepodzielnie na najwyższych szczeblach rządzi Platforma Obywatelska i wiceprzewodnicząca tej partii Hanna Gronkiewicz-Waltz.

REKLAMA
Piotr Guział, burmistrz jednej z dzielnic Warszawy - Ursynowa - wywodzący się z bezpartyjnego Naszego Ursynowa, miał najwyższą wykonalność budżetu - 114 procent. Przez długi czas walczył z prezydent o podział kompetencji, zabrano mu między innymi możliwość mianowania szefów wydziałów w swoim urzędzie. Za rok 2011 dostał łącznie 19 tysięcy złotych premii. Niby niemało, ale to nic w porównaniu z jego kolegami po fachu.
Piotr Zalewski z Platformy Obywatelskiej był najgorszym burmistrzem pod względem efektywności korzystania budżetu - udało mu się wykonać go tylko w 80 procentach. Jest krytykowany nawet przez część własnej partii. Od wyborów walczył w samorządzie Pragi Północ z niezależnymi frakcjami i PiS o przejęcie władzy, której szala przechylała się dzięki głosowi jednego radnego. Jest jedynym burmistrzem komisarzem wybranym przez Gronkiewicz-Waltz, a nie radnych dzielnicy. Nie przeszkodziło to w tym, żeby dostał najwyższą nagrodę, bo aż 36 tysięcy złotych.
Dzisiejsza Rzeczpospolita podaje, że dane na temat premii były utajnione, a prezydent zasłaniała się przepisami o ochronie danych osobowych. Ujawniła dokumenty dopiero po interpelacji jednego z radnych, zastrzegła jednak, że nie pozwalała na ich upublicznienie. Jak widać tajemnicy nie udało się utrzymać, do danych dotarli dziennikarze gazety.
Hanna Gronkiewicz-Waltz pytana we wspomnianej interpelacji o powód takiego rozdzielenia nagród, odpowiedziała, że kierowała się m.in. wykonywaniem dodatkowych obowiązków, trudnością zadań, które podejmowali burmistrzowie i ich dyspozycyjnością. Rzecznik warszawskiego ratusza w rozmowie z Rzeczpospolitą tłumaczył, że polityka nie grała żadnej roli w tej kwestii.