"The Economist" chwali polską edukację, która "uczy myślenia".
"The Economist" chwali polską edukację, która "uczy myślenia". Fot. ianmunroe/Flickr tinyurl.com/kjrm376 / CC BY tinyurl.com/dtuu3

Co chwila słyszymy o tym, jak to źle jest z naszą edukacją. Mówi się o błędach popełnianych przy reformie szkolnictwa. Nasze szkoły nie uczą logicznego, czy krytycznego myślenia. Lista grzechów jest dość długa. Dlatego każdego może zdziwić, że jesteśmy przedstawiani jako wzór. I nie pisze tego byle kto, bo sam „The Economist”. Tygodnik recenzując książkę Amandy Ripley o najmądrzejszych dzieciach świata mówi, że w polskich szkołach uczą myślenia.

REKLAMA
Patrząc na wewnątrzkrajowe nastroje, można dojść do wniosku, że chyba nie takiej recenzji się spodziewaliśmy. "The Economist" dodaje, że choć wydajemy mniej na edukację niż Amerykanie, to jednak osiągamy od nich lepsze wyniki. Dziennikarka Amanda Ripley w swojej książce „The Smartest Kids in the World” opisuje losy trzech amerykańskich nastolatków, którzy spędzają rok odpowiednio w polskiej, japońskiej i fińskiej szkole.
Tu poznają sale lekcyjne pozbawione gadżetów. Zamiast wysokiej technologii dzieci są uczone, jak używać swoich umysłów. Dzięki temu są one w stanie chociażby liczyć w głowach także bardziej skomplikowane równania bez korzystania z kalkulatorów. Andreas Schleicher, ekspert PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów) na łamach "Economist" potwierdza, że to nie pochodzenie, czy stan materialny, a system edukacji stoi za poziomem nauki w danym miejscu.
Jako dowód na sukces naszego systemu wystarczy zajrzeć na początek artykułu. Tam przeczytamy o amerykańskiej firmie BAMA produkującej ciasteczka, która miała problemy z pracownikami w Stanach. Ale tamci nie potrafili liczyć i czytać. Jej szefowie usłyszeli, że w Polsce nie ma takich problemów. Dlatego też postanowili, że swoją następną fabrykę otworzą w naszym kraju. I choć firma produkująca ciastka brzmi nieco zabawnie w kontekście edukacji, to warto wspomnieć, że nie chodzi o prostych piekarzy, ale wykwalifikowanych specjalistów.
Ripley wskazuje, że za sukcesami naszego szkolnictwa stoi były minister edukacji Mirosław Handke. To on w 1999 roku przeprowadził reformę oświaty likwidującą ośmioklasową szkołę podstawową i wprowadzającą gimnazja. Według dziennikarki spowodowało to, że polskie dzieci dłużej korzystały z uroków ogólnej edukacji. Dzięki temu nie ograniczały się naukowo.
Książka „The Smartest Kids in the World” jest świetnym głosem w debacie na temat polskiego szkolnictwa. Wydaje się, że przeczy wszystkiemu w co wierzyliśmy w ostatnich latach. Z drugiej strony należy pamiętać, że ciągłe testy i pytania pod klucz rzeczywiście ograniczają możliwości logicznego myślenia. Może więc warto wyciągnąć wnioski z tej książki i zaatakować problem zanim powstanie.