
Co roku około 120 tysięcy Białorusinów otrzymuje w Mińsku polską wizę. Za samo spotkanie z konsulem płaci się 60 euro. Jednak to nie daje gwarancji, że się ją uzyska. Na dodatek, aby umówić się na taką wizytę należy zarejestrować się na specjalnej stronie. Problem polega na tym, że strona nie zawsze działa. To zaś, jak twierdzą niektórzy, daje powody do stworzenia nielegalnego systemu wizowego.
Tylko w wyjątkowych okolicznościach można wyrobić wizę dla większej liczby osób, zarezerwowaną dla pielgrzymek i grup sportowych. Jednak Andrey Sumar, szef działającej u nas białoruskiej organizacji Renesans.BY uważa, że z tych przywilejów korzystają także inni. Swoje podejrzenia opiera na tym, że w internecie działają wyspecjalizowane firmy, które załatwiają wizy. Bez żadnych zbędnych dokumentów i stania w kolejkach.
– Jest wiele firm, które załatwiają wizy od ręki – zaczyna Sumar. – Dajesz zdjęcie, pieniądze i paszport. Nic więcej. W przeciągu tygodnia człowiek dostaje wizę. Dwóch moich współpracowników uzyskało je w ten sposób. Rozmawiałem z właścicielem jednej z nich i pytałem się czemu tak drogo każą sobie liczyć (od 300 euro wzwyż) skoro za spotkanie płaci się 60 euro. Usłyszałem, że z tej sumy muszą na samym początku odliczyć 200 euro dla ludzi z konsulatu – opowiada Sumar.
Sprawdziliśmy kilka stron, które działacze Renesans.BY nam podali. Jak się okazało, firmy te są w stanie załatwić wizę za dość wysoką cenę, nawet jak na polskie warunki.
Sumar ma podejrzenia, że to ambasada w Mińsku handluje wizami. Opowiedział, że sam ambasador doradzał mu, by załatwiał sprawy wizowe w wydziale wsparcia inwestycji. Tam przyjmują wnioski poza rejestrem w e-konsulacie. Choć podobno jedynym sposobem na załatwienie spraw wizowych jest droga elektroniczna.

Szef fundacji Renesans.BY zainteresował się całą sprawą rok temu. Wtedy postanowił zorganizować w Warszawie konferencję prasową z udziałem białoruskich dziennikarzy i pisarzy. Kiedy odstał już swoje w kolejce po wizy, które chciał załatwić dla swoich gości usłyszał, że ze swoimi sprawami powinien był się udać do okienka VIP, do którego jest oddzielne wejście.
– W tym miejscu niby tylko wybrane grupy mogą składać wnioski wizowe – mówi Sumar. – Jednak zacząłem się zastanawiać, czy oby na pewno tak było. Nie sądzę, żeby było tyle grup sportowców, czy pielgrzymów, które chodziłyby do tego okienka. Poza tym, musi być jakieś wyjaśnienie na to, gdzie te firmy handlujące wizami załatwiają swoje sprawy – zastanawia się Białorusin.
Załatwianie spraw elektronicznie? Prócz tych firm, są jeszcze inne, które pomagają w uzyskaniu wiz. To dlatego, że przez powstanie e-konsulatu w Mińsku doszło do tylu problemów, że ciężko jest zapisać się na termin. Ba! Jak zapewnia Sumar, nie da się zapisać w terminie, gdyż od razu strona pada. Polskie MSZ twierdzi, że to jest wina hakerów, którzy atakują stronę. Jednak nie włamują się na e-konsulat.gov.pl, tylko robią inne rzeczy, które opóźniają jej pracę. O tym informował rzecznik ministerstwa w maju 2013 roku.
Marcin Bosacki
rzecznik MSZ
Sumar jest innego zdania. Białorusin mówi, że te skrypty są generowane przez firmy, które próbują zarejestrować jak największą liczbę swoich klientów. To dlatego, że MSZ na bardzo krótko otwiera rejestrację. Mniej więcej na osiem minut. Ciężko jest wypełnić tak szczegółowy dokument w tak krótkim czasie. Dlatego używają legalnych programów, które przeszkadzają w pracy komputerów MSZ. Jednak Sumar widzi także inne problemy związane z tymi serwerami.
– Rozmawiałem z facetem, który ma firmę pomagającą w wypełnianiu wniosków. Mówił mi, że mieli duże problemy z e-konsulatem dopóki pewnego dnia jakaś pani go nie odwiedziła. Powiedziała, że za 100 euro od wniosku może podawać godziny, w których strona będzie otwarta. Podała pewną porę w środku nocy. Posłuchał się jej i miała rację. Od tamtego czasu płaci jej po 100 euro od wniosku. Choć nie ma gwarancji, że jego klient otrzyma wizę, to przynajmniej jest zarejestrowany w systemie e-konsulat – mówi szef Renesansu.

Organizacja Renesans.BY twierdzi, że MSZ i konsulat w Mińsku specjalnie robią problemy. Sami wyliczyli, że taki rynek nielegalnych wiz jest wart przynajmniej milion euro. Sumar mówi, że to się tyczy tylko Mińska, gdzie napotkano te problemy.
– Tu specjalnie tworzy się opóźnienia w wydawaniu wiz. Niby jest brak miejsc w kalendarzu i długie kolejki. Jednak jak się okazuje da się załatwić wizę od ręki. Jedni mówią, że to przez ochroniarzy ambasady, inni że jeszcze przez kogo innego. Tego nie udało nam się ustalić. Jednak wiemy, że te problemy istnieją. Wielokrotnie informowaliśmy o nich MSZ. Ani razu nie odpowiedzieli nam na nasze pisma – opowiadał Sumar.
Ministerstwo odpowiedziało na nasz artykuł. Poniżej oświadczenie MSZ w sprawie wiz na Białorusi:
