Premier Donald Tusk przyznał, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest w jego oczach jednym z najpoważniejszych kandydatów na stanowisko komisarza Warszawy
Premier Donald Tusk przyznał, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest w jego oczach jednym z najpoważniejszych kandydatów na stanowisko komisarza Warszawy Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Jeśli Hanna Gronkiewicz-Waltz zostanie odwołana z funkcji prezydenta Warszawy, to do kolejnych wyborów stolicą będzie rządził powołany przez premiera komisarz. Donald Tusk powtórzył dzisiaj, że jednym z najpoważniejszych kandydatów na stanowisko komisarza byłaby… Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Jest jedną z osób, które gwarantowałyby najbezpieczniejsze przejście do czasu wyborów – powiedział szef rządu.

REKLAMA
Zaplanowane na 13 października referendum może przedterminowo pozbawić Hannę Gronkiewicz-Waltz fotela prezydenta Warszawy. Wiceprzewodnicząca PO może jednak rządzić stolicą i bez niego. Premier Donald Tusk sądzi bowiem, że jest ona jednym z najlepszych kandydatów na stanowisko komisarza, który rządziłby Warszawą do czasu wyłonienia w wyborach kolejnego prezydenta. – Uważam za rzecz oczywistą, że osobą najbardziej kompetentną jest Hanna Gronkiewicz-Waltz lub ktoś z jej ekipy. Nie mogę dopuścić, by na kilka miesięcy przed wyborami władzę przejął ktoś nieprzygotowany – podkreślił Tusk, zauważając, że zarządzanie tak wielkim miastem wymaga znacznych kompetencji i wiąże się z olbrzymia odpowiedzialnością.
Premier ponownie zachęcił zwolenników Gronkiewicz-Waltz do nieuczestniczenia w referendum, przypominając jednocześnie jej przeciwnikom, że na jesień przyszłego roku zaplanowane są wybory samorządowe, podczas których warszawiacy wybiorą nowego prezydenta. Szef rządu odniósł się także do słów Jarosława Kaczyńskiego, który oznajmił, że jeśli Gronkiewicz-Waltz zostałaby komisarzem Warszawy, to Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu – Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński wozi ze sobą przenośny szafocik i gilotynę, nie przejmuję się jego groźbami – powiedział premier.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy, szef rządu odrzucił pomysł Jarosława Gowina, który znów apeluje o przeprowadzenie wewnątrzpartyjnej debaty. Szef rządu przypomniał, że wybory na przewodniczącego PO dobiegły już końca. Teraz, jak podkreślił, trzeba zabrać się do pracy.