A czy Ty czytasz [url=http://www.shutterstock.com/dl2_lim.mhtml?src=xZklG09ECDDUZ04HL6g_Ag-1-18&id=116200123&size=small_jpg&submit_jpg=]teksty do końca? [/url]
A czy Ty czytasz [url=http://www.shutterstock.com/dl2_lim.mhtml?src=xZklG09ECDDUZ04HL6g_Ag-1-18&id=116200123&size=small_jpg&submit_jpg=]teksty do końca? [/url] fot. Shutterstock

Zastanawiamy się czasem w naTemat nad eksperymentem. Przez jeden dzień będziemy publikować artykuły, które składają się wyłącznie z tytułu, leadu i zdjęcia. Zastanawiamy się, czy ktoś by to w ogóle zauważył. I czasem, niestety, wątpimy.

REKLAMA
Obawiam się, że od tego miejsca piszę już dla stosunkowo niewielkiej grupy czytelników. Pozostali kliknęli już "skomentuj" i właśnie piszą, że nasz pomysł jest dobry, że w nT i tak nie ma artykułów, które warto czytać do końca, że na początku byliśmy lepsi, względnie, że autorka jest głupia i prawdopodobnie ma nieudane życie osobiste.
Tym, którzy ze mną zostali, chcę tylko powiedzieć, że intencją leadu nie było Was obrazić. Sama przecież łapię się na tym, że przy tekstach moich kolegów i koleżanek zjeżdżam na dół po pierwszych zdaniach. Tak, jak Marcin:
logo

I tak, jak wszyscy, którzy podekscytowali się wiadomością o tym, że Aleksandra Galewska zostanie naczelną "Przekroju".
logo
.
Szczerze mówiąc rozśmieszyła mnie ta druga sytuacja. Galewska zrobiła mały, blogowy żarcik. Po tym, jak wydawca ogłosił, że zwalnia duet Ziomecka i Prokop, dotychczasowych naczelnych, napisała, że od października to ona poprowadzi pismo. Obiecała więcej muzyki i zamieściła zdjęcie, na którym macha swoim przyszłym czytelnikom. #takasytuacja.
Tyle przynajmniej było na początku notki. Dalej stało krótkie, pogrubione słowo: żarcik. Nie było trudno je zauważyć. Wystarczyło przeczytać, co niżej "naczelna Galewska" ma do powiedzenia. Nie przeczytali ani nasi komentatorzy, ani znajomi Galewskiej, którzy (jak napisała w kolejnym wpisie) zaczęli nadsyłać gratulacje, ani nawet Bartek Chaciński, który został właśnie szefem działu kultury w "Polityce" (mnie tym razem się upiekło, wpis Galewskiej przeczytałam do końca).
Co to o nas mówi? Że może Jakub Żulczyk miał rację, pisząc że jesteśmy otępiali i zidiociali, a ja powinnam odszczekać swój felieton, w którym twierdzę, że tak nie jest. Że zadowalamy się skrótową informacją. Że nie potrafimy się już skupić. Że ważniejsze jest dla nas to, co sami mamy do powiedzenia, niż to, co chcą nam powiedzieć inni. Że w związku z tym naprawdę nie zrobi nam różnicy, czy będziemy czytać "Przekrój" robiony przez (mam nadzieję) kogoś na poziomie, czy przez Stanisława z Łodzi, jak zasugerował Chaciński. Bo i tak ważny będzie nasz komentarz, a nie treść.
Nie zgadzam się. I w związku z tym, zamiast naszego redakcyjnego eksperymentu, proponuję eksperyment Wam. Przez jeden dzień czytajcie wszystko do końca. Ciekawe, jak wtedy zmieni się dyskusja.