
Libańskie wojsko przygotowało dla obywateli aplikację, za pomocą której mogą zgłosić zagrożenia, napady czy porwania. Ale ponieważ komunikacja przebiegać będzie w dwie strony, dzięki programowi także armia będzie miała możliwość poinformowania obywateli o zagrożeniach. I coraz bardziej prawdopodobne jest, że wkrótce taki komunikat popłynie, bo to nad Libanem będą leciały amerykańskie rakiety wymierzone w Damaszek, stolicę Syrii.
Groźba międzynarodowej interwencji w Syrii zmusiła libańskie władze do zaostrzenia środków bezpieczeństwa. W Bejrucie na ulicach jest więcej wojska i policji, a także dodatkowe punkty kontrolne. Władze obawiają się, że atak na Syrię może spowodować odwetowe zamachy w Libanie, takie jak ten z 15 sierpnia, kiedy bomba w Bejrucie zabiła 27 osób. CZYTAJ WIĘCEJ
Nie dość, że władze muszą radzić sobie z Hezbollahem, zbrojną organizacją silną na południu kraju, w regionach graniczących z Izraelem, to niebezpieczeństwo wzmaga konflikt w Syrii. Jeśli (a raczej kiedy) Stany Zjednoczone zdecydują się zaatakować reżim Baszara al-Assada, pociski wymierzone w Damaszek przelecą właśnie nad Libanem. Aplikacja będzie pewnie wtedy używana bardzo często.
Teraz wszystko zależy od decyzji amerykańskiego prezydenta. – Nie rozważamy akcji militarnej z użyciem wojsk lądowych. Rozważamy natomiast przeprowadzenie działań wojskowych na ograniczoną skalę – powiedział Barack Obama.
Źródło: Polskie Radio

