
– Nie rozważamy akcji militarnej z użyciem wojsk lądowych. Rozważamy natomiast przeprowadzenie działań wojskowych na ograniczoną skalę – powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama zabrał głos w sprawie ewentualnego rozpoczęcia działań wojskowych na terenie Syrii. Przyznał, że rozważa taką możliwość, jednak nie będą to działania długotrwałe. – Nie byłoby to rozwiązanie jedynie militarne – mówił w piątek wieczorem Barack Obama.
Kilkadziesiąt minut wcześniej, głos w sprawie ewentualnej interwencji w Syrii zabrał także John Kerry. – Zmęczenie wojną w Iraku i Afganistanie nie zwalnia nas z odpowiedzialności – powiedział sekretarz Stanu USA. Polityk zaznaczył, że ewentualna działania Stanów Zjednoczonych będą niezależne od ONZ.
John Kerry
Sekretarz Stanu USA
Amerykanie od wielu dni zwlekali z jakimikolwiek decyzjami w sprawie Syrii. Barack Obama chciał mieć pewność, co do użycia broni chemicznej przez reżim. Dziś nie ma już żadnych wątpliwości co do tego, czy Assad rzeczywiście sięgną po tę broń. – Wiemy, że reżim użył broni chemicznej wiele razy w tym roku, przeciwko swoim obywatelom – stwierdził Kerry. Jak mówił, jego kraj nie może tego pozostawić bez odpowiedzi.
John Kerry
Sekretarz Stanu USA
Nadal nie wiadomo jednak, kiedy rozpocznie się ewentualna interwencja. Wiele osób domyśla się, że nie nastąpi wcześniej niż w sobotę. Wtedy właśnie teren Syrii mają opuścić obserwatorzy ONZ. – Wszelkie działania mają zagwarantować, że broń chemiczne nie będzie ponownie użyta. – Ewentualna interwencja w Syrii będzie miała ograniczony zakres – stwierdził Kerry.
