
30 sierpnia portal WikiLeaks opublikował treść prywatnych rozmów, jakie Przemysław Holocher, jeden z liderów Ruchu Narodowego, prowadził na Facebooku. Ujawnione materiały, pokazując, których współpracowników Holocher nie darzy sympatią, wywołały burzę w środowisku narodowym. Wczoraj wieczorem Holocher ogłosił, że rezygnuje ze stanowiska członka Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego. – Wszystkich tych, którzy mogli się poczuć, lub poczuli się urażeni treścią niektórych wpisów, niezależnie od ich prawdziwości, przepraszam – napisał w krótkim oświadczeniu.
O opublikowaniu przez WikiLeaks prywatnych rozmów Przemysława Holochera szybko zrobiło się głośno. Ujawnione zapisy pokazywały m.in., o czym Holocher dyskutował z działaczami nie tylko Ruchu Narodowego, ale i Młodzieży Wszechpolskiej oraz Obozu Narodowo Radykalnego, którego jest zresztą honorowym prezesem. Wielu internautów skrytykowało hakerów, którzy włamali się na jego facebookowe konto, oraz sam portal Wikileaks, podkreślając, iż prywatna korespondencja nie powinna być rozpowszechniana.
"Wyciek" miał jednak pogorszyć atmosferę panującą w środowisku narodowym, ponieważ dzięki niemu wyszło na jaw, jak wygląda osobisty stosunek Holochera do niektórych narodowców. Za częścią z nich honorowy prezes ONR zdaje się nie przepadać. Tydzień po ujawnieniu treści prywatnych rozmów Holocher opublikował na Facebooku krótkie oświadczenie, w którym poinformował, że rezygnuje z funkcji członka Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego.
Przemysław Holocher
