
Na swoje pierwsze marchewkowe ciasto Zofii trafiłam w my'o'my. Piekarz ze mnie żaden, toteż nie próbowałam nawet odtworzyć jej ciasta we własnym domu. Do my'o'my wróciłam.
REKLAMA
Nie da się nie zwrócić tam uwagi na menu, pisane odręcznie kredą na ścianie za barem. Zdaje się, że wtedy właśnie było napisane zdolną ręką Zosi. Na jej grafiki zwróciłam uwagę w mieszkaniu koleżanki. Ozdabiały ścianę nad stołem. Szybko połączyłam kropki. Gotująca (a przede wszystkim piekąca) graficzka to miks doskonały. Te dwie sztuki uzupełniają się, kreatywność potrzebna w projektowaniu grafiki i kompozycji przekłada się na fantazję w dobieraniu składników.
Z kolei potrzebna w gotowaniu cierpliwość i pieczołowitość przekłada się na rysunki. To pasuje. Rysunki i przepisy, a właściwie - rysunkowe przepisy Zofii pojawiają się regularnie w Zwierciadle i magazynie Kuchnia. Nieregularnie w wielu innych publikacjach. Jej ciasta i inne przeróżne wyroby jeżdżą po warszawskich knajpkach i targach. Charakterystyczne, urocze rysunki hipnotyzują mnie podobnie jak fantastyczne kompozycje jej ciast. Czekam na sklep z plakatami do kuchni!
Obejrzeć więcej prac Zofii można na jej fanpage'u na facebooku.
my'o'my jest w Warszawie, na Szpitalnej 8.
