
Wydawało się, że najbardziej ekscytująca kampania polityczna tej jesieni rozegrała się na Podkarpaciu w wyborach uzupełniających do Senatu. To nieprawda! Dużo ciekawsza jest rywalizacja o miejsce w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Adwokaci rywalizują jak politycy - na reklamówki telewizyjne. Padają w tej rywalizacji finansowe oskarżenia i obietnice. Nieco pachnące populizmem.
REKLAMA
Adwokatura to konserwatywne, ceniące wartości, stroniące od ostrych publicznych wystąpień środowisko. Cenione w niej jest umiarkowanie, nie zaś publiczna ostentacja. Takie też do tej pory były wybory do Okręgowej Rady Adwokackiej, czyli do władz środowiskowego samorządu. Kandydaci w poprzednich latach walczyli o władzę po cichu, układając się w gabinetach, szukając większości dyskretnie. Była to walka o władzę raczej w stylu Machiavellego niż telewizyjnego widowiska XXI wieku.
To wszystko zmienia się w tym roku. Wybory, które w Warszawie odbędą się w najbliższą sobotę, mają zupełnie inną dynamikę niż wszystkie poprzednie. Adwokaci spotkają się w Sali Kongresowej Pałacu Kultury. Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie jest największa i najbogatsza w Polsce. Pomiędzy kandydatami do niej toczy się otwarta, internetowa dyskusja. W użyciu są strony internetowe, YouTube i kanały społecznościowe. W sobotę adwokaci wybiorą na nową kadencję między innymi Dziekana, członków Okręgowej Rady Adwokackiej i ich zastępców. O posadę tego pierwszego ubiega się czterech kandydatów – Bartosz Grohman, Paweł Rybiński, Andrzej Tomaszek i Andrzej Nogal.
Adwokaci na linię frontu
- Adwokaci muszą wrócić na pierwszą linię frontu. Nie może być tak, że chowamy się za jakąś fasadą, a ludzie, chcąc poznać swoje prawa, pytają nie nas, a profesorów, czy socjologów. Musimy im pomagać - twierdzi Andrzej Nogal, kandydat na Dziekana.
- Adwokaci muszą wrócić na pierwszą linię frontu. Nie może być tak, że chowamy się za jakąś fasadą, a ludzie, chcąc poznać swoje prawa, pytają nie nas, a profesorów, czy socjologów. Musimy im pomagać - twierdzi Andrzej Nogal, kandydat na Dziekana.
To on w tych wyborach tą linię frontu wyznaczył. Niczym kandydat w wyborach do Sejmu, lub Senatu nagrał wideo reklamówkę. Film zaszokował wielu oglądających go adwokatów. Nogal bowiem piętnuje nadmierne jego zdaniem wydatki adwokatury, brak rozwoju infrastruktury biurowej, technologiczną zaściankowość ORA w Warszawie.
Andrzej Nogal obiecuje także (chwyt dobrze znany z polityki!) obniżenie składek członkowskich, które musi płacić każdy wykonujący zawód adwokat. W Warszawie składka wynosi około 240 złotych miesięcznie. Nie jest najwyższa w kraju. W Krakowie adwokat płaci 271 złotych miesięcznie. Ale za to w Szczecinie 213 złotych.
Inni kandydaci na Dziekana nie poszli drogą mecenasa Nogala. Prowadzą bardziej klasyczną kampanię, do której należą między innymi spotkania wyborcze.
W kampanii adwokackiej jest też obecny wątek stricte polityczny. W wyborach startuje między innymi poseł PiS adwokat Bartosz Kownacki.
Z drugiej strony jest kilku kandydatów, którzy otwarcie krytykują czasy rządów PiS, bądź są związani z lewicą.
- Bardzo się cieszę, że dyskusja przeniosła się do internetu. To zupełnie nowa jakość, w świecie adwokatury to właściwie rewolucja. Wszystko odbywa się przy odsłoniętej kurtynie – tak twierdzi warszawski adwokat Tomasz Kapliński.
Jeszcze nigdy młodzi adwokaci nie mieli tak dużego wpływu na na skład przyszłej Rady Adwokackiej. Po drugie – wybory, chyba najważniejsze w świecie adwokackim, do tej pory niedostępnym, hermetycznym, niechętnym zmianom i nowościom – otworzyło się na swoich wyborców. I, jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi, także na społeczeństwo.
Regularna kampania trwa
Mecenas Tomasz Kapliński wspólnie z adwokatem Maciejem Ślusarkiem stworzył serwis internetowy www.wyboryadwokackie.pl. – Czasy, gdy wszyscy warszawscy adwokaci znali się wzajemnie, bezpowrotnie minęły. Obecnie jest nas ponad trzy tysiące. Jak, nie znając kandydatów, moglibyśmy oddać przemyślany głos? A przypadkowy wybór to zły wybór – przekonuje.
Mecenas Tomasz Kapliński wspólnie z adwokatem Maciejem Ślusarkiem stworzył serwis internetowy www.wyboryadwokackie.pl. – Czasy, gdy wszyscy warszawscy adwokaci znali się wzajemnie, bezpowrotnie minęły. Obecnie jest nas ponad trzy tysiące. Jak, nie znając kandydatów, moglibyśmy oddać przemyślany głos? A przypadkowy wybór to zły wybór – przekonuje.
Z zainteresowaniem obserwuję tę dyskusję – przyznaje Andrzej Michałowski, adwokat, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej. – Kilka razy dziennie, czy to na Facebooku, czy na forum pojawiają się przedwyborcze wątki – trwa ciekawa, żywiołowa dyskusja. I między samymi kandydatami i ich wyborcami. Do tej pory rzecz odbywała się „gabinetowo”, stonowanie. Tymczasem aktualnie trwa regularna kampania wyborcza – dodaje.
Nowe metody uwierają, stare umierają
Nie wszyscy adwokaci czują się z tym dobrze. Zwłaszcza ci starsi. – Ale to naturalne – przekonuje Michałowski. – W internetowych dyskusjach biorą udział nie tylko młodsi adwokaci, także ci starsi. Ale oni przyzwyczajeni są do zupełnie innego modelu. Modelu spokojnej, merytorycznej dyskusji – nie żywiołowego pisania w sieci. I dlatego budzi to ich opór, niezrozumienie, nowe metody wyborcze ich „uwierają” – dodaje.
Nie wszyscy adwokaci czują się z tym dobrze. Zwłaszcza ci starsi. – Ale to naturalne – przekonuje Michałowski. – W internetowych dyskusjach biorą udział nie tylko młodsi adwokaci, także ci starsi. Ale oni przyzwyczajeni są do zupełnie innego modelu. Modelu spokojnej, merytorycznej dyskusji – nie żywiołowego pisania w sieci. I dlatego budzi to ich opór, niezrozumienie, nowe metody wyborcze ich „uwierają” – dodaje.
Katalog grzechów wirtualnych
I w niektórych przypadkach, zdaje się, mają rację. Przynajmniej jeśli chodzi o etykietę, która adwokatów obowiązuje ściśle. – Pojawienie się adwokatów w internecie jest cenne, ale niektóre wypowiedzi wykraczają poza zasady fair play – uważa Michałowski. – W sieci pozwalamy sobie na więcej. To, co nie przystoi stonowanemu adwokatowi np. na spotkaniu z klientem, w internecie przechodzi dużo łatwiej.
I w niektórych przypadkach, zdaje się, mają rację. Przynajmniej jeśli chodzi o etykietę, która adwokatów obowiązuje ściśle. – Pojawienie się adwokatów w internecie jest cenne, ale niektóre wypowiedzi wykraczają poza zasady fair play – uważa Michałowski. – W sieci pozwalamy sobie na więcej. To, co nie przystoi stonowanemu adwokatowi np. na spotkaniu z klientem, w internecie przechodzi dużo łatwiej.
Wtedy nad sprawą pochylić się musi Komisja Etyki przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Ostatnio wezwała do „oczyszczenia swoich stron internetowych z zabronionych treści”. Chodziło głównie o reklamę swoich usług, czy łamanie zasad tajemnicy zawodowej.
Starcie koterii
Nikt tak naprawdę nie wie, co wydarzy się podczas wyborów. Niepokój jest po obu stronach. Kto jak sprawdził się w nowym dyskursie kampanii? Starsi adwokaci liczą, że wygra zdrowy rozsądek. Ich doświadczenie i dorobek, to, co już osiągnęli. Oni wiedzą, jak prowadzić samorząd. A młodym… się wydaje, że wiedzą. Młoda fala w internetowej kampanii czuła się jak ryba w wodzie, ale jaki będzie to miało wpływ na wynik głosowania? – zastanawia się Kapliński.
Nikt tak naprawdę nie wie, co wydarzy się podczas wyborów. Niepokój jest po obu stronach. Kto jak sprawdził się w nowym dyskursie kampanii? Starsi adwokaci liczą, że wygra zdrowy rozsądek. Ich doświadczenie i dorobek, to, co już osiągnęli. Oni wiedzą, jak prowadzić samorząd. A młodym… się wydaje, że wiedzą. Młoda fala w internetowej kampanii czuła się jak ryba w wodzie, ale jaki będzie to miało wpływ na wynik głosowania? – zastanawia się Kapliński.
