
Pamiętacie czasy, w których chleb z masłem i cukrem u babci był najlepszym deserem świata? Oczekiwanie na godzinę 19 i Koralgola? Godziny na trzepaku pod blokiem? Kaszkę manną z sokiem malinowym? Dzwonienie z budki do rodziców podczas kolonii nad morzem? Zbiór zadań „I ty zostaniesz Pitagorasem”? Te zjawiska wspominamy z rozrzewnieniem i uwielbiamy do nich wracać – w końcu mitologizacja „starych, dobrych czasów” jest zawsze wspaniała. Istniały jednak również rzeczy, które teraz kochamy, a które jako dzieci najchętniej usunęlibyśmy z planu dnia, takie jak drzemka, oliwki i szpinak. Dziś przedstawiam Wam Wasze wspomnienia. Dobrej zabawy, bo przecież o zabawę głównie chodzi.
„To jest dziewczyńskie, nie chcę tego!”, „Przecież to jest dla chłopców, fuuu!” – słyszę echem gdzieś w Empiku parę dni temu. Płeć przeciwna w wieku dziecięcym służyła do podstawiania nóg i ciągnięcia za warkocze. Dzisiaj, wiadomo jak jest, lubimy się i stwarzamy sobie powody do wzajemnych, nieskończonych interakcji.
6. Rozmowy o tym, jak ci minął dzień
