
„Trzeba zadać pytanie, czy zarząd był trzeźwy, kiedy podejmował swoją uchwałę?” atakował polityków PiS w programie „Siódmy Dzień Tygodnia” Wojciech Olejniczak. Posłowie u Moniki Olejnik rozmawiali m.in o zmianach w budżecie, płacy minimalnej, a także o protestach związkowców.
REKLAMA
– Na spotkaniu zarządu władze PiS uchwaliły, że trzeba się zachowywać porządnie podczas wyjazdów. Tymczasem sami zachowują się nieporządnie nie biorąc udziału w głosowaniu. Teraz trzeba tylko zadać pytanie, czy zarząd był trzeźwy, kiedy podejmował swoją uchwałę – pytał się w programie „Siódmy dzień tygodnia” Wojciech Olejniczak.
Polityk SLD zarzucił posłom PiS, że przez ich nieobecność w sejmie pomogli Platformie przegłosować uchwałę budżetową. Dodał, że choć PiS robił to w ramach protestu, to zachowali się bardzo źle. Olejniczak wspomniał także, że tego dnia głosowano także nad uchwałami, które zgłosił klub parlamentarny PiS, więc jakby sami sobie strzelali w stopę nie będąc tego dnia w sejmie.
Również Jacek Kurski z Solidarnej Polski skrytykował swoich byłych kolegów partyjnych. Były bulterrier Kaczyńskiego odniósł się do protestów związkowców. Mówił, że PiS cały czas się ukrywał. – Rzadko kiedy mamy taką kumulację, kiedy można coś zmienić. Tymczasem wy daliście dyla na Żoliborz. A następnego dnia ukrywaliście się na alejach Ujazdowskich pod Kancelarią Premiera – powiedział Kurski, odnosząc się do tego, że przedstawiciele PiSu mieli zakaz brania udziału w protestach związkowców.
Partię Kaczyńskiego zaatakował także Stanisław Żelichowski z PSL. Powiedział, że akcje szefa PiSu i Janusza Śniadka były żałosne. Mówił, że to komiczne solidaryzować się ze związkowcami kilkaset metrów od nich. Co do samego protestu powiedział, że była dobrze zorganizowana. – Były elementy zabawne. Lepszy pomnik i zabawa niż petardy – uważa polityk PSL.
W programie Olejnik wzięła udział także Anna Grodzka. Posłanka Ruchu Palikota skupiła się na krytykowaniu wszystkich polityków. Mówiła, że od dwudziestu lat prowadzi się politykę obłudy i wszyscy próbują wbijać szpilę, zamiast rozmawiać o meritum. A w tej sprawie jest nim to, że płace nielicznej grupy ludzi rośnie maksymalnie. Zdaniem Grodzkiej jest to efektem błędnej polityki gospodarczej.
Źródło: Radio Zet
