W rok da się nauczyć nowego języka! Poznajcie Lukę, Włocha, który mówi po polsku po 12 miesiącach nauki

Luca Lampariello w rok nauczył się mówić po polsku
Luca Lampariello w rok nauczył się mówić po polsku Fot. Luca Lampariello
Luca Lampariello miał „na koncie” 11 języków, kiedy w sierpniu 2012 roku postanowił nauczyć się polskiego. Minął rok, a 32-letni poliglota z Włoch w naszym języku porozumiewa się na tyle dobrze, że nie ma problemu, by w rozmowie z naTemat (po polsku) szczegółowo opowiedzieć o recepcie na szybką i skuteczną naukę języków. – Największy kłopot tkwi w tym, że w szkołach nie wiedzą, jak uczyć. A wcale nie trzeba wiele, by stać się poliglotą – przekonuje.


Jak długo trzeba się uczyć języka, by mówić w nim bardzo dobrze?

Dwa lata.

Tobie wystarczył rok.

Tak, bo mam już trochę większe doświadczenie w uczeniu się języków, a przede wszystkim wiem, jak to robić. Teraz mam 32 lata, a od 20 uczę się języków obcych. Umiem mówić po włosku, angielsku, francusku, niemiecku, holendersku, szwedzku, rosyjsku, chińsku, hiszpańsku i portugalsku. Polskiego i japońskiego w to nie wliczam, bo, choć dosyć dobrze potrafię się w nich komunikować, to wolę wciąż wszystkim mówić, że „się ich uczę”.


Dlaczego polski? Skąd pomysł?

Kilka lat temu przyjechałem do Polski z kolegami i bardzo mi się spodobało. Aż tak, że w czerwcu następnego roku pojadę na dłużej, może na kilka miesięcy. W każdym razie wtedy pomyślałem, że polski to będzie kolejny język na tej mojej liście, bo przecież z Polakami w jakiś sposób trzeba rozmawiać, a wy po angielsku raczej nie mówicie... (śmiech)



Nie mówimy?

No nie, generalnie jesteście jak Włosi i Francuzi, czyli raczej po angielsku ciężko coś u was załatwić: w sklepie, na dworcu czy na stacji benzynowej. Pamiętam taką zabawną sytuację, że będąc w Polsce pierwszy raz poszliśmy z kolegami po wódkę do sklepu. Tam stało bardzo dużo butelek, a ja nie wiedziałem jak jest „ta” czy „to” po polsku. To było dość śmieszne, bo pani nie reagowała, kiedy mówiło się „this” i w żaden sposób nie mogliśmy się dogadać. Ja myślę, że niechęć do nauki angielskiego wynika z braku motywacji, odpowiedniej mentalności. Podobnie jak we Francji przyjmuje się, że angielski nie jest tak potrzebny, by nie dało się bez niego żyć. A przecież jest odwrotnie – angielski to klucz do całego świata.


W jaki sposób uczyłeś się polskiego?

Przede wszystkim miałem trochę ułatwione zadanie, bo znam rosyjski, a struktura tych języków jest trochę podobna. Bardzo ważne w przypadku każdego języka jest stosowanie na początku metody tłumaczenia. To ta najprostsza: po prostu tłumaczysz słówka i konkretne zdania. Ważne jest też, by wykorzystać ojczysty język do zrozumienia struktury. Po jednej stronie zapisujesz zdanie w jednym języku, po drugiej w drugim, i porównujesz budowę, wyciągasz wnioski, zapamiętujesz. Na tym etapie nie trzeba nawet koniecznie uczyć się gramatyki.

Ludzie błędnie myślą, że najważniejsze jest czytanie i słuchanie. A trzeba włączyć mózg! Trudność w nauce języka wynika właśnie z tego, że nie wiemy jak z mózgu skorzystać, wykorzystujemy tylko jego część. Analizując i porównując konkretne frazy, a potem robiąc powtórkę po kilku dniach, najlepiej zapamiętujemy. Oczywiście bardzo trudno to wytłumaczyć w kilku słowach, trochę bardziej szczegółowo opowiedziałem o tym w nagraniu na YouTube.

A podręcznik, konwersacje itp..?

Korzystam z podręcznika ASSiMiL, który właśnie od początku podkreśla, że bardzo ważne jest porównywanie tekstu z tłumaczeniem i samodzielne wyciąganie wniosków. Jeśli chodzi o konwersacje, to koniecznie trzeba od początku mówić w obcym języku. Ja akurat umówiłem się z kolegą z Polski, że będziemy raz w tygodniu przez 45 minut rozmawiać. Fakt, że na początku to było bardzo frustrujące, ale po jakimś czasie widzi się postępy. Zawsze podkreślam, że nauka języka nie musi oznaczać konieczności przebywania w danym kraju. W XXI wieku, mając Skype’a i Facebooka, wszystko można zrobić w sieci. Są strony jak np. conversationexchange.com, gdzie można znaleźć osobę, z którą na zasadzie wymiany będziecie uczyć się języków rozmawiając przez internet. Zawsze jestem zaskoczony, kiedy ludzie spotykając poliglotów dziwią się i mówią, że w ich przypadku to niemożliwe, bo poligloci mają jakiś inny mózg i genetyczne zdolności. Oczywiście, zazwyczaj są bardziej zmotywowani niż przeciętni uczniowie, ale złota recepta tkwi w tym, by nauczyć się jak uczyć. A to może zrobić każdy i w każdej chwili.

Nauczyciele języków w szkołach tego nie wiedzą?

Nie i właśnie w tym problem. Stosowany przez nich model nauczania nie jest tak skuteczny. Ja mam nadzieję, że niedługo zaczną się otwierać nowe metody, w tym ASSiMiL, bo naturalne jest, że jeśli coś nie działa, to trzeba poszukać lepszych rozwiązań. Wiele osób myśli, że nauka języków jest generalnie bardzo trudna, trudniejsza niż w przypadku innych przedmiotów. Ale to nie jest tak. Ja jestem inżynierem elektronikiem i właśnie na studiach zacząłem rozumieć, jak się uczyć matematyki czy fizyki. Dokładnie te same rozwiązania stosuję w nauce języków.


Motywacja, metoda ASSiMiL – czego jeszcze potrzeba, by w rok czy dwa lata nauczyć się nowego języka?

Pozbycia się strachu i systematyczności. Bardzo dużym problemem u wielu osób jest to, że boją się wyjść do ludzi i mówić. Boją się kompromitacji i upokorzenia. Musisz zdać sobie sprawę, że jeśli nie będziesz mówił, to języka się nie nauczysz. Najlepiej mówić jak najwięcej, nawet popełniając fatalne i śmieszne błędy. Na swoim przykładzie wiem to najlepiej. Będąc w Polsce popełniałem mnóstwo błędów, ale ludzie mnie poprawiali i w ten sposób się uczyłem. To była dla mnie dodatkowa motywacja.

A „systematyczność” znaczy, że powinno się uczyć codziennie? Sam mówiłeś, że konwersacje po polsku miałeś raz w tygodniu.

Tak, codziennie, ale to nie znaczy, że każdego dnia musisz robić to samo. Pierwszego dnia tygodnia możesz pracować z książką, drugiego rozmawiać, trzeciego tłumaczyć zdania itp. Najważniejsza jest regularność i to, by się nie zniechęcić biorąc na siebie zbyt dużą ilość materiału. Wszystkiego po trochu. Ja pamiętam, jak po dwóch tygodniach w Polsce jechałem na lotnisko i potrafiłem porozmawiać z taksówkarzem. To była niesamowita satysfakcja, a przecież te dwa tygodnie to wcale nie była jakaś ciężka praca – wyłącznie rozmowy z polskimi kolegami.


Za niecały rok planujesz wrócić do Polski. Co cię tu właściwie ciągnie, oczywiście oprócz języka?

Polska to piękny kraj. Bardzo szybko się rozwijacie i w porównaniu do tego okresu, kiedy byłem u was kilka lat temu, wiele się zmieniło. Co mnie jeszcze ciągnie? Jest taka piosenka: "Polskie Dziewczyny" (śmiech). Bo polskie dziewczyny rzeczywiście są piękne.


Luca Lampariello
- 32-letni Włoch, obecnie mieszkający w Paryżu. Poliglota (mówi w 12 językach). Pracuje jako e-learning consultant, uczy języków m.in. przez Skype'a.