
Być może już niedługo to polski rząd będzie decydował o tym, który kibic będzie mógł wybrać się ze swoją drużyną na wyjazdowy mecz za granicę. Według informacji "Gazety Wyborczej" Ministerstwo Spraw Wewnętrznych analizuje prawne możliwości wprowadzenia międzynarodowych zakazów stadionowych. Działania MSW to konsekwencja awantur do jakich doszło niedawno w Rzymie.
Legia Warszawa w czwartek w ramach rozgrywek Ligi Europa mierzyła się w Rzymie z Lazio. Za swoją drużyną do Włoch podążyło - według szacunków tamtejszych gazet - osiem tysięcy polskich kibiców, choć bilety na stadion miała zaledwie jedna czwarta z nich.
Polacy przegrali nie tylko na boisku (0:1), ale i wizerunkowo. Jak informuje "Gazeta Wyborcza" jeszcze na lotnisku zatrzymano pięciu pseudokibiców, którzy wyrywali głośniki z samolotów. Kolejnych czterech rzymska policja zatrzymała na prowadzącej do miasta autostradzie. W ich samochodzie znaleziono kije i narzędzia, które karabinierzy uznali za niebezpieczne. Policja interweniowała też na ulicach Rzymu, gdzie awanturowali się pijani kibice Legii.
Marcin Jabłoński
wiceminister spraw wewnętrznych
Według informacji "Gazety" MSW analizuje prawne możliwości wprowadzenia zakazów stadionowych na arenie międzynarodowej, tak by polski sąd mógł orzec zakaz wyjazdu za granicę. Rozważa także wystąpienie do władz europejskiej piłki o zablokowanie puli biletów dla polskich kibiców na zagraniczne mecze.
Marcin Jabłoński
wiceminister spraw wewnętrznych
Przypomnijmy, że w czwartek UEFA ogłosiła zamknięcie stadionu Legii na jeden z meczów Ligi Europa. Dodatkowo władze stołecznej drużyny muszą wpłacić do kasy europejskiej federacji 150 tys. euro. To konsekwencja zachowania kibiców na meczach z Molde i Setauą Bukareszt (m.in. odpalenie zakazanych rac). To także jedna z najwyższych kar, którą kiedykolwiek nałożyła UEFA. Źródło: "Gazeta Wyborcza"
