
Znany warszawiakom licznik długu publicznego prof. Leszka Balcerowicza został nagle wyłączony. Jak poinformowało Forum Obywatelskiego Rozwoju firma Hator, właściciel wyświetlacza, nagle zerwała umowę. Z centrum stolicy zniknął tym samym jeden z symboli przeciwników polityki gospodarczej Jacka Rostowskiego. Teraz sondaże PO się odwrócą?
Szanuję decyzję prywatnej firmy o zawieszeniu ekspozycji licznika długu na jej wyświetlaczu. Nie podoba mi się natomiast pośpiech, w którym podjęta została ta decyzja. Zwłaszcza nie podoba mi się natychmiastowe wyłączenie licznika długu w środku miesiąca, pomimo opłacenia licznika z góry za cały miesiąc.
Na razie licznik długu będzie wyświetlany na trzech ekranach w Warszawie, ale nie bez przerwy (jak ten przy Rondzie Dmowskiego), ale jaki kilkusekundowe spoty. Tak nagłe wyłączenie licznika każe się zastanawiać, czy zdecydowały o tym tylko względy biznesowe. Minister Finansów już wiele miesięcy temu apelował do Balcerowicza o wyłączenie długu. Czy inicjatywa Balcerowicza aż tak szkodziła sondażom PO?
Drogi Leszku, na mojej ostatniej konferencji prasowej, na której omawiałem informacje Komisji Europejskiej o dobrych wynikach dotyczących wysokości deficytu sektora finansów publicznych Polski i prognozy dotyczące spadku długu w relacji do PKB już w tym roku, jeden z dziennikarzy zasugerował, że być może jest to właśnie odpowiedni czas aby tzw. ”licznik Balcerowicza” został zdjęty. Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że tak właśnie powinieneś zrobić. CZYTAJ WIĘCEJ


