"To cios między oczy sponsorów". Tak eksperci komentują skandal w finale Enea Speedway Ekstraligi

Kibice w Toruniu mieli obejrzeć mecz na telebimie.
Kibice w Toruniu mieli obejrzeć mecz na telebimie. Fot: Mikolaj Kuras/Agencja Gazeta
Enea Speedway Ekstraliga jest prawdopodobnie najbardziej nieprzewidywalną ligą na świecie. W każdej dyscyplinie. Już wcześniej dochodziło do skandali, jednak w tym roku Unibax Toruń przebił wszystkich. Z powodu kontuzji Tomasza Golloba jego zespół na godzinę przed rozpoczęciem finału oddał walkowerem mecz z Stelmetem Falubaz Zieloną Górą. Stracili wszyscy: zawodnicy, sponsorzy, telewizje, a przede wszystkim kibice. Natomiast konsekwencje tego czynu mogą poczuć nie tylko torunianie, ale i ich ligowi rywale.



Na godzinę przed meczem ogłoszono, że finał się nie odbędzie. Stelmetowi wręczono medale mistrzowskie, zaś torunianie z opuszczonymi głowami po cichu wyjechali ze stadionu w Zielonej Górze. Następnego dnia szefowie Unibaxu mówili, że podjęli tę decyzję, bo chcieli, żeby ten finał był... godnym widowiskiem sportowym.


I tak byli bez szans?
– Chcieli uniknąć kompromitacji i postępując w ten sposób skompromitowali się jeszcze bardziej – ocenia Łukasz Siudak, komentator żużlowy Orange sport. I dodaje, że i tak nikt nie wierzył w zwycięstwo torunian. – Unibax był bez dwóch swoich gwiazd, czyli Chrisa Holdera i Tomasza Golloba. Jednak takich rzeczy w sporcie się nie robi. Nie można sobie nagle powiedzieć, że skoro gwiazda słabo jedzie, to wycofujemy z wyścigu – mówi Siudak.


Menedżer zespołu z Torunia Sławomir Kryjom starał się wytłumaczyć z decyzji o wycofaniu drużyny. Podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej powiedział, że próbowano osiągnąć porozumienie z Zieloną Górą i przełożyć mecz na inny termin. Jednak działacze Stelmetu Falubaz nie przystali na to rozwiązanie. Trudno się dziwić, bo żądanie było absurdalne.


Toruń próbuje się ratować
Prezydent Torunia Michał Zaleski w obawie, że decyzja zaszkodzi reputacji jego miasta szybko wydał oświadczenie. Wyraził w nim swoje ubolewanie, że doszło do tej sytuacji. I zaznaczył, że ma nadzieję, iż wkrótce szefowie klubu wyjaśnią, co dokładnie się wydarzyło.

Za samo odwołanie meczu torunian może spotkać olbrzymia kara finansowa. Jednak dla właściciela Unibaxu Romana Karkosika kary nie są straszne. To jeden z najbogatszych Polaków. Można by się spodziewać także karnej degradacji, ale nasz rozmówca uważa, że nie jest ona brana pod uwagę.

– Unibax to zbyt ważny klub, by został zdegradowany. Mimo wszystko świat żużlowy jest zbyt mały i słaby, by do czegoś takiego dopuścić. Liga straciłaby, gdyby Toruń z niej zniknął. Najlepszym rozwiązaniem byłyby po prostu ujemne punkty – uważa Siudak.

Cios dla całej ligi
Decyzja toruńskiego klubu o wycofaniu się ze spotkania już teraz może mieć negatywne konsekwencje dla całej ligi. – To cios między oczy w sponsorującą ligę Eneę oraz telewizję. Sponsorzy będą się zastanawiali, czy warto zainwestować w ten sport, skoro dzieją się tu takie dziwne rzeczy. To może nawet zabić żużel w Polsce – uważa Damian Michałowski z Radia Zet. Zdaniem dziennikarza, żużel w naszym kraju powoli wychodził z pewnego kryzysu. Jednak z powodu jednej, głupiej decyzji wszystko może zostać zaprzepaszczone.

– Wyobraź sobie, że odbywa się finał Ligi Mistrzów, w którym Barcelona gra z Realem Madryt. Na trybunach tysiące kibiców czeka na mecz, a tu nagle oświadczenie, że spotkanie zostało odwołany, bo Lionel Messi doznał kontuzji. Ludzie potraktowaliby to jak jakiś żart. I tak samo to, co zrobił Unibax jest kpiną. To coś bezprecedensowego. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek był świadkiem podobnego wydarzenia – uważa Michałowski.


Jechać czy nie jechać?
Tymczasem szefowie toruńskiego klubu w specjalnie wydanym oświadczeniu podkreślili, że decyzję o wycofaniu się z finału podjęli wspólnie z zawodnikami. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, ze żużlowcy chcieli pojechać. Potwierdzają to między innymi Jarosław Hampel z Stelmetu, czy szef stowarzyszenia żużlowców Krzysztof Cegielski. Również Tomasz Lis na swoim blogu przyznał, że rozmawiał z jednym z zawodników, który wyrażał gotowość startu.

– W kuluarach mówi się, że decyzję o wycofaniu zespołu podjął właściciel Unibaxu Roman Karkosik – uważa Filip Czyszanowski z TVP Sport. – Jeszcze sześć lat temu ratował żużel w Toruniu, a teraz mówi się, że kompromituje ten sport i najwidoczniej go nie rozumie. Inaczej nie da się wytłumaczyć tego, co zrobił – mówi Czyszanowski.

Również kibice Unibaxu nie mają złudzeń, kto stoi za decyzją odwołania meczu. Część z nich wyjechała do Zielonej Góry na mecz, inni mieli oglądać go na telebimie na rynku w Toruniu. Do tego – jak wiadomo – nie doszło. Jedni pisali o wstydzie, inni domagali się ustąpienia Karkosika z jakichkolwiek decyzyjnych funkcji w klubie.

– Jest mi żal kibiców. Zdaje się, że Unibax ma ich w głębokim poważaniu, bo w ogóle nie chciał organizować ich wyjazdu do Zielonej Góry. Od tego sezonu weszła w życie zasada, że kluby biorą odpowiedzialność za swoich kibiców na każdym spotkaniu. Świat żużla jest wściekły tylko na jednego człowieka, czyli na Karkosika. On myśli, że skoro ma kasę, to wszystko może – narzeka Michałowski z Radia Zet.

Wydaje się, że Enea Speedway Ekstraliga nie ma szczęścia. Już drugi rok z rzędu dochodzi do kompromitacji. W 2012 roku bohaterem skandalu był także Unibax, kiedy sędzia źle podliczył punkty i przyznał im walkowera w spotkaniu z Azotami Tarnów. Wtedy cała afera rozeszła się po kościach. Tym razem w obliczu kolejnego skandalu świat żużlowy może czekać niezły kryzys.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Staram się z moimi kolegami". Czyli po czym widać, że Duda już prowadzi kampanię prezydencką
Bellona 0 0Nieznana historia kontrowersyjnego marszałka. "Spowiedź Śmigłego" to inne spojrzenie na jego życie
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"

MAMADU

0 0Rodzicielska wpadka prezesa PSL? Panie Władysławie, czas posłuchać internautów!
0 0Jakie wesele – takie małżeństwo? Od tej rzeczy zależy, jak długo będziecie razem

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
SPOŁECZEŃSTWO 0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu
0 0Ambasada w Szwecji Nobla dla Tokarczuk prawie nie dostrzegła. Spec od żużla zajmuje się tam kulturą