Emil Sajfutdinow: Polska ma najlepszych kibiców żużla na świecie [wywiad]

Emil Sajfutdinow to jeden z najbardziej utalentowanych żużlowców na świecie
Emil Sajfutdinow to jeden z najbardziej utalentowanych żużlowców na świecie FOT. ARKADIUSZ WOJTASIEWICZ / AG
W wieku 19 lat zdobył medal mistrzostw świata, triumfował też w kilku zawodach Grand Prix. Rosjanin Emil Sajfutdinow to jeden z najbardziej utalentowanych młodych żużlowców na świecie. Opowiada nam o transferze do Włókniarza Częstochowa, marzeniach, mistrzostwach świata w parach i życiu w Polsce.



W sobotę odbędzie się drugi wyścig tegorocznej edycji Grand Prix. Tym razem będziecie ścigać się w Bydgoszczy, na torze, który Pan świetnie zna.

Emil Sajfutdinow: Tak to prawda, w Bydgoszczy jeździłem aż sześć sezonów i czuje się tam jak u siebie w domu. Mobilizacja jest tym większe, że mam plan powalczyć tam o zwycięstwo. Jeżeli się nie uda, to chcę zdobyć jak największą ilość punktów, ale po cichu liczę, że to będzie mój sezon.


Będzie musiał Pan walczyć przeciwko Polonii Bydgoszcz, swojemu klubowi, któremu zawdzięcza Pan niezwykle wiele.

Cały czas mieszkam w Bydgoszczy, tam mam też swój warsztat, więc to wciąż mój dom. Nie mam problemów, czuję się normalnie. Żużel to moja praca i muszę podchodzić do niej jak profesjonalista – o sentymentach nie może być mowy. Tak wygląda życie każdego profesjonalnego sportowca.



Zmieniając Polonię na Włókniarza Częstochowę, chciał Pan zmienić otoczenie, czy powalczyć o wyższe cele?

Ten transfer to dla mnie spory krok w przód. Postanowiłem zmienić otoczenie i zobaczymy co z tego wyjdzie. Włókniarz to naprawdę dobry klub, w tym sezonie mamy szansę na podium, a nawet na mistrzostwo ligi, więc sportowo na pewno zrobiłem dobry ruch.


Zobacz to: Młody Polak robi furorę za granicą. Czym? Lataniem na… rowerze!


Od 2009 roku kiedy Pan zajął trzecie miejsce w ogólnej klasyfikacji Grand Prix, Pana kariera wyhamowała. Miał Pan dwa słabsze sezony. Z czego mogło to wynikać?

Muszę kilka razy przegrać, żeby zacząć więcej wygrywać. Mówi się przecież o kroku w tył, aby zrobić dwa kroki w przód. Obecnie nie tylko skupiam się na Grand Prix. Wiadomo, że złoto jest moim marzeniem, myślę że z biegiem czasu je zdobędę. Natomiast równie ważny będzie dla mniej turniej mistrzostw świata w parach. Chciałbym w nich wypaść dobrze i pokazać się rosyjskim kibicom, którzy będą je oglądali w Eurosporcie. Może wtedy ktoś bogaty stwierdzi, że w Rosji warto jest zainwestować w żużel?

Jak aktualnie wygląda sytuacja żużla w Rosji? To popularny sport?

Na razie rozwija się bardzo powoli, nie jest łatwo, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Największym problemem jest brak pieniędzy i hojnych sponsorów. W Rosji, nie ma, tak jak w Polsce sytuacji, że każdy żużlowiec dostaje motor i części zamienne od klubu. W moim kraju każdy musi liczyć na siebie. Myślę, że kiedyś jakiś oligarcha zobaczy ten sport, zainwestuje w niego pieniądze i zacznie go promować. Czekam na to.


W Rosji jest wielu zamożnych ludzi, ale zazwyczaj inwestują oni w piłkę nożną. Może wystarczy żużel pokazać z dobrej i atrakcyjnej strony marketingowej i wtedy sponsorzy zaczną się znajdować?

Oczywiście jest taka możliwość i wydaje mi się, że dzięki turniejowi w parach, rozgrywanemu w Toruniu, pojawi się w Rosji większe zainteresowanie naszą dyscypliną sportu.

Wróćmy do turnieju mistrzostw świata w parach w Toruniu. Dla reprezentacji Rosji ta impreza jest chyba wymarzoną formułą, ponieważ nie macie wielu kilku klasowych żużlowców, a dwójka czy trójka zawodników wystarczy na pokonanie światowych potentatów.

Powrót mistrzostw świata par to naprawdę doskonały pomysł. Fantastyczny! Moim zdaniem brakowało turnieju, który będzie wywoływał dużo emocji w wielu krajach. Myślę, że w większości państw będzie to doskonała promocja żużla. Tak samo w przypadku Rosji – może to klucz do spopularyzowania tej dyscypliny sportu? Dziś nie mam wielu dobrych zawodników, młodzież też nie kwapi się do uprawiania żużla.

Zobacz także: Najszybsi reporterzy w Polsce. Marcin Gałuszko: Będę się starał zakończyć tę pracę w jednym kawałku

A wam, zawodnikom, taka formuła się podoba?

Na pewno jest bardzo ciekawa. Poza tym mamy większe szanse na złoto, niż w drużynowych mistrzostwach świata. Tak jak powiedziałeś – łatwiej niż czterech, jest zebrać dwóch dobrych zawodników.

Która reprezentacja Pana zdaniem ma największe szanse na zdobycie złota?

Tak naprawdę ciężko uznać kogoś za faworyta, bo wszyscy będą naprawdę mocni. Faworyta chyba nie ma… Wszystko będzie zależało od dyspozycji zawodników w dniu zawodów.


Pan wystartuje w parze z jednym z braci Łagutów. Jak układa się Panu współpraca z tymi zawodnikami?

Bardzo się cieszę, że w Włókniarzu Częstochowa jeżdżę w jednej drużynie z Griszą. Mam nadzieję, że to pomoże nam wygrać turniej par.

Myśli Pan, że mistrzostwa świata w parach na stałe zagoszczą w kalendarzu speedwaya?

Żużel jest bardzo ciekawą dyscypliną, więc myślę, że ten turniej będzie rozgrywany co kilka lat. Wydaje mi się, że będzie on ciekawszą formą od drużynowych mistrzostw świata, czy nawet od samego Grand Prix! Może nie w Polsce, ale na świecie nie ma wielu kibiców żużla, a kiedy ludzie obejrzą relacje z zawodów, jest szansa, że zakochają się w ryku slinika. Wtedy być może kilka milionów ludzi więcej będzie oglądało naszą dyscyplinę.

Pan jest już trochę jak Polak. Ma Pan nasze obywatelstwo, nawet teraz rozmawiamy w języku polskim. Dobrze się Pan czuje w naszym kraju?

Odkąd przyjechałem po raz pierwszy do Polski czuje się znakomicie. Mam to swój klub, swoich fanów, także znajomych i kolegów. To tu właśnie mogę się spełniać zawodowo. Poza tym Polska ma najlepszych kibiców na świecie.

Rozmawiał Bartosz Marcinkowski

Blog szefa działu Sport naTemat.pl Sebastiana Staszewskiego
Twitter szefa działu Sport naTemat.pl Sebastiana Staszewskiego