
Srebrne Lwy na festiwalu w Gdyni oraz dwie statuetki na tegorocznym Berlinare. "W imię…" z Andrzejem Chyrą w roli głównej ma, jak widać, swoich zwolenników. Do ich grona nie zalicza się jednak Krystian Kratiuk z katolickiego portalu Polonia Christiana, który już w tytule swojej recenzji doprecyzował, iż w najnowszym obrazie Małgorzaty Szumowskiej chodzi o imię antychrysta. Szczególną odrazę wzbudziły w nim przedstawione widzom sceny homoseksualne. – To sceny obrzydliwe, ohydne, odpychające, wywołujące u normalnego człowieka natychmiastowy odruch wymiotny – podkreślił Kratiuk.
Nazywa się je odważnymi i śmiałymi. Nic bardziej mylnego. Są to obrzydliwe sceny rodem z filmów porno, mające pokazać widzowi, że grzech wołający o pomstę do nieba, jest niczym innym jak miłością. Nie wiem, kiedy świat mediów zaczął utożsamiać kopulujących ze sobą jak rzeczone szympansy mężczyzn z najwyższym ludzkim uczuciem jakim jest miłość, ale ten film jest zobrazowaniem upadku tego światka. (…).
Widać, że autorzy „W imię” doskonale wiedzą gdzie dziś leżą konfitury i co trzeba pokazać w filmie, by spełnić wymagania nowoczesności. Męskich bohaterów w filmie jest bowiem dziesięciu, z czego aż czterech ma ciągoty homoseksualne. A więc można śmiało o nich powiedzieć – to osoby normalne, takie jak my, tylko inaczej rozumiejące miłość. To niemal połowa z nas. Przekaz jest aż nadto jasny.
źródło: PCh24.pl

