
Aż 59 proc. badanych na zlecenie "Dziennika Gazety Prawnej" uważa, że może pracować kilka lat dłużej w zamian za wyższą emeryturę. Do tej pory takie rozwiązanie popierał zaledwie co dziesiąty z nas. Czy to furtka dla zmian w systemie emerytalnym?
REKLAMA
Badanie firmy ARC Rynek dla "DGP" jest przełomowe - do tej pory w każdym sondażu Polacy opowiadali się przeciwko wcześniejszym emeryturom. Dlaczego? Okazuje się, że diabeł tkwi w szczegółach - jeśli zapytać tylko o to, czy chcemy dłużej pracować, odpowiadamy, że nie. Ale gdy pytanie pokazuje alternatywę, zdecydowanie chętniej popieramy rządowy pomysł.
Referendum w sprawie emerytur domaga się NSZZ "Solidarność" i OPZZ - od dwóch dni związkowcy pikietują Kancelarię Premiera. Manifestujący żądają, by Polakom zadano pytanie o to, czy chcą przedłużenia wieku emerytalnego do 67 roku życia, czy też utrzymania go w dotychczasowej formie - 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.
Pytanie to komentował wczoraj Janusz Palikot. Lider Ruchu Palikota powiedział, że tak sformułowane pytanie "jest głupie" i zaproponował, by Polaków zapytać raczej: "czy jesteś w stanie pracować dłużej w zamian za wcześniejszą emeryturę".
Sejm zajmie się reformą emerytalną podczas rozpoczynającego się dziś posiedzenia. Głosowanie nad wnioskiem o przeprowadzenie referendum prawdopodobnie odbędzie się w piątek. Za są: PiS, SP i SLD.
Premier chce zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - w 2028 roku ma wyrównać się do 67 lat. Dla tych, którzy nie będą w stanie pracować tak długo, premier
zaproponował emerytury cząstkowe, na które Polki mogłyby przechodzić już po ukończeniu 63 roku życia, a Polacy - 65 roku. Reforma wywołuje napięcia w koalicji. PSL nie zgadza się na tak drastyczne podniesienie wieku emerytalnego kobiet i domaga się, by przy obliczaniu emerytury dla nich brać pod uwagę okres, w którym wychowywały dzieci.

