To błędy pracowników gwarantują firmie rozwój - przekonuje amerykański prezes. Czy polscy szefowie podzielają tę opinię?

[url=http://tinyurl.com/kbyw5e5]Błędy[/url] pracowników mogą przynosić korzyści?
Błędy pracowników mogą przynosić korzyści? Fot. Shutterstock
Najmniejszy błąd potrafi czasem kosztować wymarzoną posadę. Z pracy nie raz wylatują nawet ci, którzy płacą za nieswoje pomyłki. Bo szefowie błędów przecież nie popełniają. Dziwi więc, gdy szef wielkiej amerykańskiej firmy przekonuje, że... błędy pracowników to jeden z najlepszych sposobów na rozwój biznesu. "Błędy to koszty, ale szybkość to zaleta" - przekonuje Dan Levin kierujący spółką informatyczną Box. - To prawda. W biznesie jesteś szybki, albo martwy - mówi Jerzy Mazgaj. - Nie każdy błąd da się wybaczyć - odpowiada Izabela Łukomska-Pyżalska.


W swoim najnowszym felietonie Dan Levin zapewnia przedsiębiorców, że przesadne dbanie o precyzję w każdej branży szybko może sprawić, że produktywność firmy zacznie spadać. "Jeśli szybko biegasz, czasem się potkniesz" - stwierdza. W myśleniu o zarządzaniu wielkim biznesem zdaje się być z takimi opiniami więc pionierem. A może szaleńcem, którego wkrótce pogrzebią niesubordynowani pracownicy. Dan Levin zachęca bowiem, by każdy szef dzielił się ze swoim zespołem także własnymi wpadkami. Szczególnie tymi, z których później udało się wyjść obronną ręką. Jak to? Co z szefowskim ego?


Doskonała niedoskonałość?
- Nobody is perfect - komentuje w rozmowie z naTemat Jerzy Mazgaj, przewodniczący Rady Nadzorczej Vistula Group, a wcześniej szef sieci luksusowych delikatesów Alma. - Ja również daję swoim pracownikom bardzo dużo wolności. I czasem jest tak, że wiele pomysłów wprowadzamy w życie, ale potem się z nich wycofujemy. Bo okazały się właśnie błędne - przyznaje polski biznesmen.

Nie dziwi go też, że Dan Levine z Box nad precyzję stawia głównie szybkość działania. - W biznesie jesteś szybki albo martwy - mówi wprost. Jerzy Mazgaj opinię Dana Levina rozwija zresztą o dodatkowy aspekt. - Znacznie lepszy jest też pracownik nie tylko szybki, ale i kreatywny, który nie trzyma się kurczowo tylko tego, co napisano w regulaminie - dodaje.


Krakowski przedsiębiorca nie ma też problemu, by przed pracownikami podzielić się tym, czego nauczył się na własnych błędach. - My przecież nawet publicznie przyznawaliśmy przecież w Almie, że jako zarząd pomyliliśmy się otwierając sklepy w bardzo małych miejscowościach. Nauczyliśmy się na tym błędzie i teraz inwestujemy więc już tylko w dużych miastach - przypomina.

Co z ego szefa?
Tacy przedsiębiorcy nad Wisłą wciąż należą jednak do mniejszości. Wielu wyznaje stary, amerykański styl zarządzania zespołem, który zakładał, że szef jest nieomylny. To działa niczym dawny kościelny dogmat o nieomylności papieża. I świetnie poprawia samopoczucie dyrektorów i prezesów. Nawet wówczas, gdy firmie ewidentnie coś nie wyszło. Błędy z pewnością popełnili ludzie zatrudnieni na niższych szczeblach. - To właśnie błąd najgorszy. Innych biznesowych błędów tymczasem nie wolno się wstydzić. Przecież tylko ten się nie myli, kto nic nie robi. - Współczynnik trafnych decyzji powyżej 55 proc. to już jest bardzo dobrze - przekonuje Mazgaj.

Wiceprezes spółki Family House i prezes klubu piłkarskiego Warta Poznań Izabela Łukomska-Pyżalska z tego typu podejściem do uprawiania biznesu jednak nie do końca się zgadza. Jej zdaniem, pracownikom można wybaczać tylko te błędy, które firmy nie kosztują zbyt wiele. - Nie widzę w tym zbyt wiele dobrego, że moi pracownicy mogą popełniać błędy. Dlatego sama zwracam uwagę na to, na ile moi ludzie potrafią pracować nie tylko szybko, ale i dokładnie - stwierdza.

Nie wszystko da się wybaczyć
Przyznaj jednak, że wartościowa w zarządzaniu zespołem jest umiejętność szefów do przyznania się do własnych pomyłek. - Każdy jest omylny. Dobry szef musi umieć przyznać, że coś można było zrobić lepiej, szybciej, albo ponosząc mniejsze koszty - ocenia. Izabela Łukomska-Pyżalska nie ukrywa jednak, że na błędy własne patrzy zupełnie inaczej, niż te popełniane przez pracowników.

- O wiele łatwiej wybaczać mi też pomyłki nowych pracowników. Bo jeżeli ktoś jest w zespole od dawna i popełnia poważne błędy, to nie można tego uznać za dopuszczalne. Nie oszukujmy się, oznacza to, że przestało mu zależeć lub jest niezbyt skoncentrowany. To na pewno nie ma żadnej wartości dla rozwoju firmy - stwierdza bizneswoman.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Grupa naTemat nigdy nie była tak popularna jak teraz. Dziękujemy!
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Taki hit, że rzucił pracę i założył firmę
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"