Ostra walka o ogromne pieniądze. Wymiana ciosów między Orange a Polkomtelem przybiera na sile

Orange zarzuca Polkomtelowi próbę wpływania na urzędników.
Orange zarzuca Polkomtelowi próbę wpływania na urzędników. Fot. Mat. prasowe
Rośnie temperatura sporu między Orange a Polkomtelem (operatorem sieci Plus). Firmy zarzucają sobie nieczyste zagrywki, dążenie do monopolizacji rynku i próby wywierania wpływu na urzędników, którzy decydują o kształcie rynku telefonii komórkowej w Polsce. Orange zarzuca firmie Zygmunta Solorza-Żaka nieścisłości w przedstawianiu zarzutów i brak chęci do współpracy.


Po wejściu Orange na rynek internetu LTE firmom Zygmunta Solorza-Żaka wyrosła poważna konkurencja. Nie ma się więc co dziwić, że Polkomtel zareagował z pewną nerwowością i zarzuca Orange'owi dążenie do zmonopolizowania rynku. Zdaniem przedstawicieli Plusa temu de facto służy strategiczny sojusz, jaki Orange zawarło w 2011 roku z T-Mobile. Wtedy obie firmy powołały spółkę NetWorks!, która zajmuje się planowaniem, budową i utrzymaniem sieci masztów komórkowych.


Tym jednym ruchem zlikwidowana została przewaga Polkomtela, który ma najwięcej masztów ze wszystkich telekomów (ok. 7 tys.). Dzięki temu, że Orange i T-Mobile zaczęły wynajmować sobie na wzajem część sieci, klienci każdej z tych firm będą mogli korzystać z ok. 10 tys. masztów. Przedstawiciele firmy właściciela Polsatu przekonywali, że to niemal monopol.

W czwartek na specjalnej konferencji prasowej wiceprezes Orange Polska Piotr Muszyński starał się obalić argumenty przedstawicieli Polkomtela. – Nie chcemy mówić o zagrożeniach, tylko o naszych relacjach z konkurencją, bo uważamy, że współpraca między operatorami nie stanowi zagrożenia dla rynku, tylko jest naturalną konsekwencją tego, co na nim zachodzi – tłumaczył.


Muszyński mówił, że współpraca między T-Mobile i Orange to powszechny mechanizm nie tylko w Europie, ale i w Polsce. Zastrzegał, że na pozostałych polach firmy ze sobą konkurują. Przypomniał, że infrastrukturę udostępniają sobie także spółki Zygmunta Solorza-Żaka. Jak wynika z relacji członka zarządu Orange, T-Mobile wcale nie było siecią pierwszego wyboru do współpracy.

Wcześniej pomarańczowa firma prowadziła rozmowy z właścicielem Playa (była już nawet zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na współpracę). Kiedy rozmowy spełzły na niczym postanowiono spróbować dogadać się z operatorem Plusa (wtedy jeszcze nie należał do Solorza-Żaka). – Osobiście zmarnowałem cztery miesiące życia, bo przez cztery miesiące dwa razy w tygodniu spotykaliśmy się z przedstawicielami Polkomtela i rozmawialiśmy o współpracy – relacjonował Piotr Muszyński.

Współpraca z T-Mobile okazała się dla Orange tak owocna, że rozszerzono ją na LTE. Należąca do Francuzów firma jako jedyny gracz na rynku nie miała własnych częstotliwości, które pozwoliłyby jej na świadczenie usług szybkiego internetu bezprzewodowego. Chciała więc dogadać się z Polkomtelem, ale ten, jak twierdzi Orange, przedstawił zaporową cenę.

Po dogadaniu się z Niemcami (T-Mobile jest kontrolowany przez Deutsche Telekom) Orange wystartował z własnym LTE. Nie będzie on tak szybki jak Plusa, bo to spółki Solorza-Żaka mają pasma pozwalające im na oferowanie dużych prędkości transmisji. Ale Orange zapowiada pościg i próbę dorównania Plusowi chociażby pod względem pokrycia kraju zasięgiem (dzisiaj Polkomtel pokrywa 58 proc. powierzchni kraju zasięgiem swojego szybkiego internetu).

Ta wymiana ciosów między dwoma gigantami branży telekomunikacyjnej ma według Piotra Muszyńskiego związek ze zbliżającym się przetargiem na kolejne częstotliwości transmisji. Jego zdaniem Polkomtel zagrywa nieczysto i chce przekonać urzędników, że Orange ma do dyspozycji już za dużo pasm.

Orange odpiera zarzuty przekonując, że w istocie to firmy Solorza-Żaka mają zbyt wiele tego deficytowego dobra, jakim są częstotliwości. Wiceprezes Muszyński przytacza dane wykorzystania częstotliwości. Polkomtel i inne spółki zależne od Prezesa Solorza. Polkomtel ma wg konkurencji 39% procent częstotliwości przy 14,5 mln klientów. To daje 0,25 mln klientów na 1 Mhz. W przypadku Orange ten współczynnik to 0,48 mln na 1 Mhz. Nawet jeśli brać pod uwagę współpracę z T-Mobile, Orange ma najbardziej obciążoną sieć (0,39 mln na 1 Mhz).

Obie firmy przedstawiają fakty, ale inaczej je interpretują i dobierają. Chcą pokazać bezstronność i walkę o prawdę, ale zapał z jakim to robią każe sądzić, że chodzi tutaj o wielkie pieniądze. Konkurencja na rynku jest coraz ostrzejsza i widać to w zachowaniu szefów Orange i Plusa.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem