
W Polsce od lat toczy się dyskusja nad możliwością wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Kolejnych argumentów przeciwko temu kontrowersyjnemu pomysłowi forsowanemu przez związki zawodowe właśnie dostarczają... Francuzi. W ich kraju taki zakaz obowiązuje od ponad stu lat, ale właśnie zaczynają mieć go serdecznie dość.
Zakaz handlu w niedzielę, czyli kościół w ofensywie
Z jakiej racji Arcybiskup z jakimś człowiekiem o którym nigdy nie słyszałem ma mi mówić co ja mam robić w niedzielę? Czemu przedstawiciel kościoła i wiary której nie uznaje narzuca mi przymusowy "zakaz" zakupów? Moje pieniądze, moja niedziela. Jeśli będę chciał to wyrzucę je przez okno i co najwyżej zapłacę za zaśmiecanie. I to w niedziele. CZYTAJ WIĘCEJ
W przeciwieństwie do ponad trzech milionów bezrobotnych Francuzów, których od dawna nie było tak wielu. Od dekad francuska gospodarka nie radziła sobie bowiem tak kiepsko, jak dziś. Dlatego kandydatka na mera Paryża Nathalie Kosciusko-Morizet grzmi dziś, że jej kraj marnuje "ekonomiczną mannę". Szczególnie w Paryżu, który jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów miast na świecie, a w niedzielę wiele sklepów wita ich zamkniętymi drzwiami.

