
Fotografią zburzonej warszawy został zilustrowany felieton Jacka Żakowskiego w "Gazecie Wyborczej". - Na zdjęciu widać, co dla mojego (od pokoleń) miasta znaczyła Godzina W, której drugą odsłoną ma być - choć PiS z mówienia o tym wycofuje się rakiem - stołeczne referendum. Tylko wariaci mogą namawiać warszawiaków, byśmy drugi raz weszli na tę drogę - napisał dziennikarz.
Żakowski zaznaczył, iż przegrana Hanny Gronkiewicz-Waltz oznaczałaby, że z Warszawy "nie zostanie kamień na kamieniu". Ale po rządach partii Jarosława Kaczyńskiego "zniszczenia mogą być ogromne.
Publicysta przyznał, że Gronkiewicz-Waltz popełniła podczas swojej kadencji sporo błędów: likwidowała bary mleczne, zamknęła klubo-kawiarnię Nowy Wspaniały Świat, nie zbudowała parkingów i zaklejała miasto reklamami. - Ale jeżeli z powodu tych absurdów prezydentem Warszawy ma zostać prof. Gliński bajający o rejsach do Kazimierza jako ofercie dla "wielkiego miasta", to ja bardzo dziękuję - pisze Żakowski. Dziennikarz przyznał, że po sześciu latach rządów trzeba było pokazać władzom Warszawy bat w postaci opcji referendum, bo to dobrze na nie podziałało.
Jacek Żakowski
"Gazeta Wyborcza"
Żakowski stwierdził, że druga kadencja obecnej prezydent stolicy przeszła zbyt łatwo i dopiero wizja referendum zmusiła ją do większego zaangażowania. - Gdy się okaże, że referendalny bat na dłuższą metę nie działa, to Gronkiewicz-Waltz pożegnamy w 2014 r. Może jakaś sensowna alternatywa się przez ten czas ujawni. Teraz najbardziej prawdopodobną alternatywą są rządy wariatów. A na to nas nie stać - podsumował.
Źródło: wyborcza.pl
