
To pomysł, który może okazać się ogromnym sukcesem lub kompletnym niewypałem. Jest jednak na pewno bardzo innowacyjny i być może zbawienny dla wydawców prasy drukowanej.
REKLAMA
Na czym to polega? Kupowanie gazety w elektronicznym kiosku niespecjalnie różni się od zakupów w tradycyjnym saloniku prasowym. Obsługiwani jesteśmy przez komputer, samodzielnie wybieramy tytuł, płacimy kartą i czekamy. Po dwóch minutach możemy odebrać, jeszcze ciepły, świeżo wydrukowany magazyn, który wydawca dostarcza do MegaNews w formie cyfrowego pliku. Długo? Dość długo, to jeden z minusów tego wynalazku.
Jeżeli wydawcy zdecydowaliby się na dystrybucje wyłącznie w tego typu automatach, zrobiliby za pewne przysługę środowisku, zniknęłoby ze słowników pojęcie nadprodukcji. Druk jest naprawdę drogi, w większości wypadków kosztuje więcej niż utrzymanie całej redakcji. Jeżeli sieć automatów MegaNews byłaby dość duża, to rozwiązanie mogłoby uratować budżety wydawców. Maszyny mogą też ułatwić dostęp do publikacji zagranicznych.
Idea sprawdzi się w wypadku dzienników i tygodników, które mają nam dostarczyć opinii i informacji. Nie w wypadku publikacji, które mają nam dostarczyć przyjemności.
Jakość druku jest niezła. Nie usatysfakcjonuje jednak magazynowych fetyszystów, którzy w rękach ważą papier i są uzależnieni od zapachu dobrego tuszu. To dobrze. Ci są skłonni dobrze zapłacić za piękny magazyn.
Więcej informacji o Meganews znajdziemy na www.meganewsmagazines.com
Kupowalibyście swoje ulubione gazety w automacie?
