Jarosław Gowin uważa, że Rostowski staje się kozłem ofiarnym złej polityki Tuska.
Jarosław Gowin uważa, że Rostowski staje się kozłem ofiarnym złej polityki Tuska. Fot: Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Jarosław Gowin uważa, że Jan Vincent Rostowski stał się poniekąd kozłem ofiarnym polityki Donalda Tuska. Były minister sprawiedliwości powiedział, że mimo wszystko decyzje są podejmowane wspólnie z premierem. Gowin jednak dodaje, że pomyłka przy obliczeniu budżetu obciąża konto Rostowskiego.

REKLAMA

– Pewne decyzje należą do Tuska – mówił w programie „1 na 1” w TVN24 Gowin. – Moim zdaniem szuka się kozła ofiarnego. Pewne decyzje należą do Tuska. To on, a nie minister Rostowski odpowiada za to, że dokonuje się nacjonalizacji naszych funduszy po to, by wydać je na tak zwaną kiełbasę wyborczą – twierdzi były poseł PO.

Gowin także odniósł się do referendum ws. odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie. Jego zdaniem taki apel, jak ten prezydenta i premiera o nie pójście do urn nigdy nie powinien paść. Jednak dodał, że sam uważa ją za dobrą prezydent i zagłosowanie przeciwko jej jest bez sensu.

– Nie ma powodu, by ją odwoływać. Wyborcy wcale nie chcą głosować przeciwko niej, ale przeciwko Donaldowi Tuskowi. Warszawiacy będą się opowiadali za lub przeciw rządowi. Niestety źle się stało, że ucierpieć może na tym dobra pani prezydent. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać – ocenia Gowin.

Były minister sprawiedliwości odniósł się także konfliktu w szczecińskiej Platformie. W ubiegłym tygodniu Sławomir Nitras zrezygnował z przewodniczenia jej, gdyż uznał, że „nie będzie przykładał ręki do patologicznego procesu”. Polegał on na tym, że w niektórych kołach przed kolejnymi wyborami dopisywano nowych członków. Gowin uważa, że Nitras miał absolutną rację, gdy wytknął problemy wewnętrzne partii. Natomiast jego zdaniem Stanisław Gawłowski powinien zmierzyć się z faktami, gdyż „było to ordynarne pompowanie, które doprowadza do wewnętrznego rozkładu partii”.

Gowin choć uciekał od jasnej deklaracji, przyznał, że w przypadku usunięcia Nitrasa z PO chętnie by z nim podjął współpracę. Dodał jednak, że nie zależy mu na przyjęciu pod swoje skrzydła posłów tej partii. „Choć koalicja rządowa wisi na dwóch włoskach, to nie jestem za przedterminowymi wyborami. Nie przydadzą się one Polsce” powiedział były minister w rządzie Donalda Tuska.

źródło: TVN24