![[url=http://shutr.bz/1hKplEh]Ziemniaki dwa razy droższe niż przed rokiem, a ceny będą dalej rosły. Nadal zjemy 95 kg na osobę?[/url]](https://m.natemat.pl/db5bcdac5c283ab0c01df74049320934,1920,0,0,0.webp)
Ziemniaków w tym roku jest tak mało, że zbiory mogą nie pokryć zapotrzebowania. Efekt? Wysokie ceny będą dalej rosły, bo Polacy kochają to warzywo. Spożycie ziemniaków w naszym kraju należy do najwyższych w Europie. Za co właściwie kochamy ziemniaki?
Coraz częściej jadamy w restauracjach, a tradycyjne polskie jedzenie zastępujemy smakami z zagranicy. Wiele osób odstawia dziś ziemniaki na bok. Dlaczego ziemniak popadł w chwilową niełaskę? – To dziedzictwo PRL, kiedy kartofle traktowano w polskiej kuchni jako “zapychacz”, służący tylko temu, by najeść się w imię zasady “dużo i tanio” – mówił w rozmowie z naTemat.pl Robert Makłowicz.
Pomimo zmian w stylu żywienia, Polacy nadal są w czołówce w ziemniaczanym świecie. Spożycie ziemniaków nieprzetworzonych należy do najwyższych w Europie i w ubiegłym sezonie wynosiło 95 kilogramów na każdego Polaka. Jak informuje "Puls biznesu", 16 kilogramów zjadamy w postaci frytek i chipsów.
Wiesław Dzwonkowski
ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
Cena w górę Dlaczego jest tak mało ziemniaków? Wszystko przez pogodę, która w okresie wegetacji była niekorzystna, co z kolei spowodowało niskie plony. Jak zapowiadają eksperci, popyt na ziemniaki na europejskim rynku będzie duży, dlatego również ich cena będzie wysoka. W Polsce już dziś jest dwukrotnie wyższa, niż przed rokiem.
Trzeba pamiętać, że w produkcji ziemniaków wciąż jesteśmy potęgą. Tegoroczne dane wskazują, że wytwarzając 8765960 ton ziemniaków rocznie, plasujemy się na 7. miejscu w świecie.
Ziemniaczany PR Poza ceną, na spadek popularności ziemniaków wpływ ma też przekonanie, że jest to warzywo niezdrowe i tuczące. Tymczasem, jak przekonuje na stronie tokfm.pl Kamil Sakałus, “Przecież z każdej tabeli kalorycznej można wyczytać, że ziemniak ma mniej kalorii niż promowany i przedstawiany jako zdrowy ryż, który przypływa do Polski z drugiego końca świata. Ja do importu produktów niewystępujących w Polsce nic nie mam. Nie podoba mi się jednak szukanie substytutów na siłę i udowadnianie, że polskie warzywo jest be.” - mówi Sakałus.
