
Regionalne lotniska rosną w Polsce jak grzyby po deszczu, choć jak twierdzą eksperci, w większości przypadków nie mają szans na rentowność. Własny port lotniczy często jest jednak oczkiem w głowie lokalnych władz. – U nas się myli, niestety, lotnictwo z koleją albo z transportem drogowym – przekonuje Jacek Krawczyk, wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego w rozmowie z Money.pl
W zeszłym roku otwarto lotnisko w Świdniku. Trwają prace przy podobnych obiektach w Radomiu, Lublinie i Gdyni. Tymczasem, jak pisze Money.pl, w Polsce jest już “13 portów lotniczych wykorzystywanych dla ruchu pasażerskiego. Władze lotnisk w Modlinie, Lublinie, Bydgoszczy, Szczecinie, Łodzi i Rzeszowie muszą ciągle do nich dopłacać”. Skoro już dziś są problemy z rentownością, po co budować kolejne lotniska?
Jacek Krawczyk, wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego w rozmowie z Money.pl twierdzi, że w wielu miejscach w kraju górę biorą ambicje lokalnych samorządowców: “własne” lotnisko to przecież świetne hasło wyborcze. Tak Krawczyk mówił o pomyśle budowy lotniska w Radomiu i Lublinie.
Jacek Krawczyk
wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego
Zdaniem eksperta samorządowcy zamiast o lotniskach, powinni raczej myśleć o mniej efektownych, ale bardziej efektywnych i przydatnych dla lokalnych społeczności środkach transportu: kolei dojazdowej i transporcie drogowym.
Niestety, krytykowany przez Krawczyka typ myślenia obowiązuje nie tylko na poziomie samorządowym. Wielu ekspertów podkreśla, że ten sam błąd, czyli stawianie na efekt, a nie rozwiązywanie realnych problemów transportowych, popełnił minister transportu rozpoczynając realizację projektu Kolei Dużych Prędkości.
– Jeśli ktoś będzie chciał pojechać szybkim pociągiem z Poznania do Warszawy, najpierw musi do stolicy Wielkopolski jakoś dotrzeć. Tymczasem obecnie zupełnie ignoruje się kwestię dojazdów do aglomeracji – mówił w rozmowie z naTemat Piotr Kazimierowski, ekspert rynku kolejowego.
Źródło: Money.pl
