
Dzisiejszy mecz Anglia-Polska, w którym nasi reprezentanci zagrają już tylko "o honor", jest dobrą okazją do powspominania starych, lepszych czasów polskiej piłki. O chwalebnych momentach przeszłości miał opowiedzieć podczas londyńskiej konferencji prasowej Jan Tomaszewski, jednak "człowiek, który zatrzymał Anglię" nie zjawił się na umówionym spotkaniu, Dlaczego? "Przegląd Sportowy" twierdzi, że poseł sam został zatrzymany przez... obiad, który w czasie konferencji jadł w pewnym londyńskim hotelu.
REKLAMA
Spotkanie z Janem Tomaszewskim i Martinem Petersem, które organizowała firma bukmacherska William Hill, miało się rozpocząć na stadionie zespołu Hemel Hempstead Town w poniedziałek o godzinie 14:00. O umówionej porze na miejscu zjawili się dziennikarze oraz Martin Peters, Tomaszewskiego wciąż jednak nie było (jego przylot do Anglii zaanonsował nawet tabloid "The Sun").
Kiedy dochodziła już 15:00, z lotniska Luton, gdzie miał wylądować polski poseł, dotarli na stadion wysłannicy firmy bukmacherskiej, którzy mieli odebrać go i zawieźć na wspominkową konferencję. Oznajmili oni, iż bezowocnie czekali na Tomaszewskiego przez dwie godziny i, jakby tego było mało, nie mogli się do niego dodzwonić.
Według "Przeglądu Sportowego" Tomaszewski przyleciał jednak do Londynu. Co więcej, był w tym mieście nawet w godzinach, na które zaplanowano konferencję z jego udziałem. Od spotkania z dziennikarzami i rywalem z dawnych lat poseł wolał jednak obiad, jaki zaserwowano mu w jednym z londyńskich hoteli. Organizator konferencji starał się jeszcze skontaktować z Tomaszewskim (próby podejmował do godziny 19:00), lecz ten nie był osiągalny. Dzisiaj do posła nie udało się dodzwonić także nam. Jego komórka była wyłączona.
źródło: "Przegląd Sportowy"
