
Władze Enea Speedway Ekstraligi srogo ukarały klub z Torunia za odmowę udziału w rewanżowym meczu finału tegorocznych rozgrywek. Unibax musi zapłacić prawie 2,5 mln złotych kary, do następnego sezonu przystąpi z 12 ujemnymi punktami na koncie, a bilety na pierwsze trzy mecze w Toruniu sprzedawać będzie po symbolicznej złotówce.
Po miesiącu od feralnego finału żużlowej Ekstraligi Komisja Orzekająca ligi ogłosiła swój werdykt w tej sprawie. Kary dla Unibaxu Toruń, czyli klubu, który odmówił udziału w meczu (powodem była kontuzja Tomasza Golloba), są surowe: - 12 punktów ujemnych, - 573 tys. zł zwrotu utraconych korzyści na rzecz Falubazu Zielona Góra, - 263 tys. zł łącznych kar na rzecz Ekstraligi, - 1,5 mln zł na trzy wybrane fundacje zajmujące się dziećmi z chorobami nowotworowymi, - bilety w cenie maksymalnie 1 zł brutto na trzy pierwsze mecze następnego sezonu w Toruniu.
– Zasadą jest jazda w zawodach, a nie oddawanie meczów walkowerem. Było to wypaczenie rywalizacji sportowej i klub powinien odczuć skutki swoich działań – mówił podczas konferencji prasowej przewodniczący Komisji Orzekającej.
Władze Ekstraligi ostro potraktowały także menadżera klubu z Torunia, Sławomira Kryjoma, który przy okazji meczu finałowego pełnił funkcję kierownika drużyny. Zdecydowano o zawieszeniu go na 2 lata, odebraniu mu wszystkich wydanych licencji oraz zakazie wstępu do żużlowych "parków maszyn" przez 16 miesięcy. W przeciwieństwie do klubu nie może się od tych kar odwołać.
Decyzja Komisji Orzekającej nie kończy awantury wokół meczu Unibaxu z Falubazem Zielona Góra. Prezes Falubazu Robert Dowhan powiedział na antenie nSport, że przewiduje, iż klub z Torunia nie będzie chciał zapłacić kar i zostanie postawiony w stan likwidacji.
