
Gdy przed ponad rokiem kilkudziesięcioro podopiecznych Przedszkola nr 46 w Gdyni trafiło do szpitali, służby ratownicze podejrzewały, że za dramatem maluchów musi stać ulatniający się gaz, a może nawet rozpylenie trucizny. Po roku śledztwa okazało się, że przyczyny były o wiele bardziej prozaiczne. W przedszkolnej kuchni zupełnie nie przejmowano się bowiem... higieną. Kucharka już została postawiona w stan oskarżenia, a rodzice przedszkolaków własnie szykują pozew i domagają się wysokiego odszkodowania.
Fabryka mięsa dla naszych dzieci
Powstaje pytanie o jedzenie przyszłości, o to jakie nawyki żywieniowe powinny być kształtowane wśród najmłodszych. Czy tanie, przemysłowo hodowane mięso powinno zajmować poczesne miejsce w szkolnym menu?. Czy może warto, nawet mimo naszych – dorosłych – przyzwyczajeń kulinarnych wychowywać młode pokolenie w oparciu o bardziej zrównoważoną pod kątem środowiskowym, ekonomicznym i zdrowotnym dietę? CZYTAJ WIĘCEJ
Rodzice z Gdyni uznali, że na tym sprawa nie może się skończyć. W ich ocenie kucharka, która przyczyniła się do zatrucia ich dzieci pastą z kurczaka, nie była jedyną winną. - Pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się w przedszkolu, ponosi organ prowadzący, czyli miasto - mówi trójmiejskim mediom radca prawny Tomasz Złoch. Prawnik jest przedstawicielem rodziców zatrutych dzieci i jednocześnie ojcem dwójki ofiar braku podstawowych zasad higieny w przedszkolu.
Źródło: Trojmiasto.Gazeta.pl

