
Gdy przed ponad rokiem kilkudziesięcioro podopiecznych Przedszkola nr 46 w Gdyni trafiło do szpitali, służby ratownicze podejrzewały, że za dramatem maluchów musi stać ulatniający się gaz, a może nawet rozpylenie trucizny. Po roku śledztwa okazało się, że przyczyny były o wiele bardziej prozaiczne. W przedszkolnej kuchni zupełnie nie przejmowano się bowiem... higieną. Kucharka już została postawiona w stan oskarżenia, a rodzice przedszkolaków własnie szykują pozew i domagają się wysokiego odszkodowania.
Niedawno ostrzegaliśmy, jak wielkim niebezpieczeństwem jest oddawanie dzieci pod opiekę niań zatrudnionych na czarno, które mogą okazać się osobami zupełnie nieodpowiedzialnymi. W równie wielkim niebezpieczeństwie dzieci mogą znaleźć się jednak nawet w najbardziej renomowanym przedszkolu. Świetnie przekonali się o tym przed rokiem rodzice podopiecznych Przedszkola nr 46 w Gdyni. Ponad czterdzieści maluchów trafiło wówczas do szpitali w całym Trójmieście po tajemniczym zatruciu. Już kilka dni po dramacie rodzicie zapewniali jednak, że ufają renomowanej placówce.
W tym tygodniu prokuratura zagadkę przyczyn zatrucia ostatecznie jednak rozwikłała. Podejrzewano ulatniający się gaz, albo rozpylenie jakiejś substancji chemicznej, a tymczasem za zatrucie kilkudziesięcioro dzieci odpowiedzialny był gronkowiec złocisty. "Główną przyczyną zatrucia były zaniedbania w przestrzeganiu wymogów sanitarno-higienicznych w kuchni przedszkola" - informuje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, której biegli nie mieli żadnych wątpliwości, że zagrożenie dla życia i zdrowia maluchów spowodowała nieodpowiedzialność przedszkolnej kucharki. Kobieta już zwróciła się z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze.
Rodzice z Gdyni uznali, że na tym sprawa nie może się skończyć. W ich ocenie kucharka, która przyczyniła się do zatrucia ich dzieci pastą z kurczaka, nie była jedyną winną. - Pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się w przedszkolu, ponosi organ prowadzący, czyli miasto - mówi trójmiejskim mediom radca prawny Tomasz Złoch. Prawnik jest przedstawicielem rodziców zatrutych dzieci i jednocześnie ojcem dwójki ofiar braku podstawowych zasad higieny w przedszkolu.
Gdyby władze miejskie nieco bardziej przyłożyły się do nadzoru, zapewne zaoszczędziłyby wiele środków z i tak napiętego już budżetu. Dziś rodzice zatrutych gronkowcem złocistym pociech domagać będą się bowiem wysokiego odszkodowania.
Czytaj także:
Źródło: Trojmiasto.Gazeta.pl
