
Pamięć jest zawodna, ale papier pamięta wszystko. Zajrzeliśmy do starych gazet, by przypomnieć sobie jak niepokorni dziennikarze pisali o Jarosławie Kaczyńskim gdy ten był szefem rządu. Donald Tusk (a nawet każdy polityk) swojemu poprzednikowi mógłby tylko pozazdrościć takiego traktowania przez media. Jego nikt nie porównywał do Józefa Piłsudskiego, Charles'a de Gaulle'a czy Konrada Adenauera. Kaczyńskiego opisywali tak Piotr Zaremba, Michał Karnowski, Rafał Ziemkiewicz i Piotr Semka.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie Jarosław Kaczyński, jak mantrę powtarzają, że ich rząd był krytykowany przez wszystkie media, co po części doprowadziło do przyspieszonych wyborów. Ale prezes zapomina, że miał wtedy grono (bardzo) zagorzałych fanów. To tzw. dziennikarze niepokorni i niezależni, którzy dzisiaj są recenzentami kolegów po fachu i zarzucają im zbyt delikatne obchodzenie się z władzami.
Sami, jak na przykład Rafał Ziemkiewicz, swoją bezstronność demonstrują życząc Donaldowi Tuskowi więzienia. Okazuje się, że nie zawsze byli nastawieni tak antysystemowo. Wybraliśmy się do biblioteki, aby odkopać gazety wydawane w latach 2006-2007, kiedy premierem był Jarosław Kaczyński, który na stanowisko został desygnowany przez swojego brata dokładnie 10 lipca 2006 roku. Piotr Zaremba, Michał Karnowski, Rafał Ziemkiewicz i Piotr Semka szybko zapełnili łamy swoich pism peanami adresowanymi do nowego szefa rządu.
Właściwie wystarczyło im sam fakt, że Kaczyński zajął stanowisko, wymierne efekty jego działań nie były aż tak ważne. Już dwa dni po nominacji, na tydzień przed głosowaniem nad wotum zaufania, za wychwalanie prezesa PiS wziął się Piotr Semka. Na łamach "Dziennika: Polska, Europa, Świat" przekonywał, że już samo zdecydowanie się na objęcie urzędu premiera świadczy o politycznej dojrzałości Kaczyńskiego.
Piotr Semka
Komplementuje też jego sprawność w rozgrywkach z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem oraz umiejętność "gaszenia kolejnych pożarów". Dalej jest tylko lepiej. "Kaczyński to postać jakby żywcem wyjęta z czasów de Gaulle’a czy Adenauera. Owi giganci polityki nie mieli złudzeń co do skłonności natury ludzkiej i demokrację uważali za zło konieczne" – pisze redaktor Semka. W podsumowaniu dodaje, że Kaczyński "ma wiele cech męża stanu" i ocenia, że "to kluczowy moment w jego karierze"
Piotr Semka
Bardziej stonowany jest Rafał Ziemkiewicz, który w dzień głosowania nad wotum zaufania dla premiera Kaczyńskiego wychwala jego przebiegłość i spryt w rozgrywce z Donaldem Tuskiem, która skończyła się zerwaniem rozmów koalicyjnych. Przekonuje, że Kaczyński był dużo sprawniejszy w politycznych manewrach i zgrabnie zrzucił winę za pogrzebanie PO-PiS-u na Donalda Tuska.
Rafał Ziemkiewicz
Znacznie mniej ostrożny w swoich prognozach (ale już nie w rozdawaniu pochwał) był Michał Karnowski, wtedy wicenaczelny "Dziennika", dzisiaj razem z bratem (formalnie to Jacek jest naczelnym) stoi na czele własnego tygodnika. Swoją drogą bardzo dobrze żyjącego z prezesem PiS. Analiza połączona z reportażem z pokładu samolotu premiera niemal wyciska łzy z oczu. Karnowski opisuje jak heroiczny Jarosław Kaczyński odróżnia się od swoich poprzedników, między innymi mniej rzucającą się w oczy ochroną i niejeżdżeniem kolumną na sygnale.
Michał Karnowski
Według relacji Karnowskiego nawet spotykający się z Kaczyńskim wyborcy "mają świadomość spotkania z politykiem, który jest w stanie narzucić innym swoją wolę". To "nowy ton w polskiej polityce", przypominający bardziej Leszka Millera niż Jerzego Buzka. Warto wspomnieć, że było to już po pierwszym kryzysie rządowym i odwołaniu Andrzeja Leppera.
Michał Karnowski
Karnowski znalazł też inne komplementy w swojej autorskiej szafie:
Michał Karnowski
Oddanemu współpracownikowi Karnowskiego, Piotrowi Zarembie, udało się przemycić kilka pochwał pod adresem Kaczyńskiego nawet w artykule "Jarosław Kaczyński traci polityczny instynkt". Bo wbrew temu, co wskazuje tytuł, nie jest to krytyka premiera (napisana w lutym 2007 roku, na 6 miesięcy przed skróceniem kadencji Sejmu), ale próba wyrwania go z letargu.
Piotr Zaremba
Przekonuje, że prezes osiągnął niesamowitą sprawność w zarządzaniu, by nie powiedzieć władaniu ludźmi. Zaremba porównuje ich do pionków na szachownicy. Chwali też Kaczyńskiego za to, że nie boi się sprawować władzy.
Piotr Zaremba
A niepokorni, jak widać, nie bali się "ostro krytykować" rządzących. Ciekawe tylko, czy nadal podtrzymują swoje diagnozy? Przecież konsekwencja to podstawa.
Współpraca: Anna Jośko
